Copy LinkXFacebookShare

Wiejskie wojenki przybierają na sile. Nawet garstka słomy problemem

Trwają żniwa i ze wzmożoną energią wybuchają kolejne, lokalne wojenki, które przybysze z miast toczą z rolnikami. Mieszkańcy wsi, którzy sprowadzili się z aglomeracji, narzekają niemal na wszystko.

– Problemem jest nawet garstka słomy, która spadła z traktora i rzekomo zaśmieca jezdnię. Od razu dzwonią na policję – mówi "Wirtualnej Polsce" Aneta Jung, sołtys Damasławka (pow. wągrowiecki, woj. wielkopolskie).


W związki z trwającymi żniwami wystosowała nawet specjalny apel do nowych mieszkańców wsi.

– Kierowcy, bądźcie wyrozumiali na drogach, mijając kombajny czy traktory z przyczepami, wstrzymajcie się od trąbienia. Sąsiedzi rolników, nie zawiadamiajcie policji tylko dlatego, że jest po 22, że się kurzy czy dlatego, że spadła garstka słomy na drogę. Dziękujemy za wyrozumiałość. To nie potrwa długo – mówi Aneta Jung.

Przed rokiem o tej porze wielu rolników odwiedziła policja. – Najechało się ludzi z miasta i donieśli na nas ze trzy razy. Raz, że za głośne śpiewy przy zbieraniu truskawek. Drugi raz, że obornik śmierdzi. A teraz, że po nocy traktor jeździ – mówi portalowi wp.pl Józef Dyszyński, który prowadzi gospodarstwo.

Rolnicy mają dość donosów, bo składanie wyjaśnień na komisariacie czy drobiazgowe kontrole gospodarstw utrudniają im pracę. Niektórzy muszą nawet płacić mandaty za zakłócanie ciszy nocnej, które sięgają 500 zł.

Izby rolnicze proponują, by osoby osiedlające się na wsi podpisywały oświadczenia, że zdają sobie sprawę z uciążliwości życia na terenach wiejskich i nie będą składać żadnych skarg. Rolniczy samorząd jest nawet za tym, by taki dokument był poświadczany notarialnie.
 

źródło: "Wirtualna Polska"

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!