Copy LinkXFacebookShare

Uwolnienie dronów dla rolnictwa? Resort: sytuacja prawna jest złożona

Administracja skupia się na opisywaniu barier prawnych, zamiast na ich kreatywnym i odważnym eliminowaniu w granicach prawa – oceniają stanowisko resortu infrastruktury ws. dronów rolniczych specjaliści z Warsaw Enterprise Institute (WEI).

Uproszczenie przepisów dotyczących stosowania dronów w rolnictwie (są wykorzystywane np. w opryskach) to jedna z rekomendacji deregulacyjnych zawartych w opisywanym przez nas niejednokrotnie raporcie „21 postulatów dla wolności rolnictwa” (powstałym z inicjatywy think-thanku Warsaw Enterprise Institute w koalicji z m.in. ekspertami rolnymi).

Oszczędności na każdym hektarze

W tym dokumencie wskazywano, że drony rolnicze pozwalają na oszczędność wody i środków ochrony roślin. Ponadto wykonuje się nimi precyzyjne zabiegi, co przekłada się na realne korzyści dla środowiska.

„Niestety, ich potencjał jest blokowany przez przepisy. Polskie i unijne prawo traktuje niewielkie drony na równi z dużymi statkami powietrznymi, takimi jak samoloty czy śmigłowce. Taka klasyfikacja uniemożliwia ich legalne wykorzystanie i hamuje innowacje. W rezultacie sektor rolny traci szansę na radykalne zmniejszenie zużycia cennych zasobów” – wskazywał WEI.

W ramach swojego pakietu deregulacyjnego zarekomendował pilną nowelizację przepisów.

„Chodzi o zdefiniowanie nowej, precyzyjnej metody aplikacji środków z użyciem dronów. Uwolnienie tej technologii przyniosłoby rolnikom oszczędności rzędu 500-1000 zł na hektar i znacząco przyspieszyłoby cyfrową transformację polskiego rolnictwa” – przekonywał think-thank.

Sytuacja z dronami złożona?

W odpowiedzi na ten postulat – jak wynika z serwisu WEI – Ministerstwo Infrastruktury wyjaśniło, że sytuacja prawna bezzałogowych statków powietrznych (BSP) jest złożona i zdeterminowana w dużej mierze przez regulacje unijne.

„Resort wskazał, że główną przeszkodą jest dyrektywa unijna, która co do zasady wprowadza zakaz oprysków z powietrza. Odstępstwa są dopuszczalne jedynie w szczególnych przypadkach, gdy brak jest wykonalnych metod alternatywnych lub gdy występują wyraźne korzyści w porównaniu do aplikacji naziemnej. Ministerstwo poinformowało jednocześnie, że podjęto już pewne kroki w celu ułatwienia stosowania dronów. W maju 2025 roku prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego udostępnił odstępstwo, które określa uproszczone wymagania dla operatorów wykonujących loty rolnicze w kategorii ‘otwartej’. W ramach tego odstępstwa zwiększono dopuszczalną masę drona do 105 kg i określono maksymalną wysokość lotu na 30 metrów od najbliższego punktu powierzchni ziemi” – czytamy na portalu WEI.

Podkreślono tam ponadto, że ministerstwo zapewniło również, iż pracownicy Urzędu Lotnictwa Cywilnego są zaangażowani w prace na poziomie europejskim nad zmianą przepisów dotyczących wykorzystania BSP w zabiegach agrolotniczych.

Administracja opisuje bariery

Zdaniem WEI, stanowisko Ministerstwa Infrastruktury, choć merytoryczne, ma charakter biurokratyczno-zachowawczy i nie odpowiada na postulat pilnej, systemowej zmiany.

„Zamiast poszukiwania rozwiązań na poziomie krajowym, które mogłyby przyspieszyć wdrożenie innowacji w ramach istniejących możliwości prawnych, resort w dużej mierze przenosi odpowiedzialność na powolne procesy legislacyjne w Unii Europejskiej. Wskazane przez ministerstwo odstępstwo prezesa ULC jest krokiem w dobrym kierunku, ale nie rozwiązuje problemu systemowo, ponieważ nie tworzy nowej, w pełni legalnej i powszechnie dostępnej metody aplikacji środków ochrony roślin z użyciem dronów, co jest wymogiem obecnych czasów” – komentuje WEI.

W jego ocenie odpowiedź ministerstwa pokazuje, że administracja skupia się na opisywaniu barier prawnych, zamiast na ich kreatywnym i odważnym eliminowaniu w granicach prawa krajowego. W efekcie polscy rolnicy nadal nie mogą w pełni korzystać z technologii dronowej, która już dziś mogłaby m.in. znacząco obniżyć koszty produkcji.

Źródło: WEI

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!