Urzędnicy: zlikwidować stado bizonów, bo zagrażają żubrom
bizon1_73d8a7d0
Główna atrakcja to safari bizon. Bizony do Kurozwęk zostały sprowadzone z Belgii w 2000 roku. Fot. kurozweki.com
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Kielcach wydała wyrok na liczące 170 osobników stado z Kurozwęk. Sprawa jest bulwersująca, bo urzędnicy swoją decyzję tłumaczą chęcią ochrony żyjących kilkaset kilometrów dalej żubrów.
Mieszkańcy Kurozwęk w woj. świętokrzyskim i turyści są w szoku. To właśnie od 15 lat bizony są lokalną atrakcją turystyczną (rocznie do Kurozwęk przyjeżdża ponad 140 tys. osób, aby obserwować te rzadkie w naszym kraju zwierzęta).
– To wizytówka tego miejsca. Bez bizonów nie ma Kurozwęk. Ta decyzja to poroniony pomysł – mówi w rozmowie z TVN24 Leszek Kopeć, burmistrz gminy Staszów.
Regionalnego dyrektora ochrony środowiska to jednak nie interesuje, bo wydał decyzję o zaprzestaniu hodowli. Liczące 170 osobników stado do 2019 roku ma zniknąć. Dyrektor wydał nawet konkretne wytyczne – dorosłe osobniki mają być sterylizowane i kastrowane. Niektóre młode mają zostać zabite.
Kieleccy urzędnicy tłumaczą, że postępują zgodnie z przepisami, bo za wszelką cenę należy chronić populację żubra. Dlatego trzeba eliminować każdy czynnik, który stanowi "realne zagrożenie".
Jakim zagrożeniem jest zdrowe stado bizonów amerykańskich, które żyją na dozorowanym całą dobę i zamkniętym obszarze? Tego nie wiadomo.
Co ciekawe, w województwie świętokrzyskim nie ma ani jednego żubra. Osobniki tego gatunku znaleźć można w oddalonych od Kurozwęk o 200 km Bieszczadach. Szukać można ich też w Białowieży, a ta od woj. świętokrzyskiego oddalona jest o blisko 400 km – informuje TVN24.
Właściciel hodowli bizonów zdecydowanie nie zgadza się z decyzją RDOŚ. Właśnie dlatego najpierw złożył odwołanie do generalnej dyrekcji środowiska, a gdy tam podtrzymano decyzję urzędników z Kielc, zwrócił się ze skargą do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach, który ma rozstrzygnąć sprawę.
Warto podkreślić, że likwidacja hodowli to nie tylko koniec turystycznej atrakcji, ale również bezrobocie dla ponad 80 osób, które są zatrudnione w gospodarstwie.
