Copy LinkXFacebookShare

Traktorzysta został pobity po pościgu? Policja zdecydowanie dementuje

Traktorzysta, który uciekał przed policją, poskarżył się, że został pobity po zatrzymaniu. Stróże prawa zdecydowanie zaprzeczają i wskazują na wcześniejsze postępki mężczyzny.

Budząca kontrowersje i liczne komentarze interwencja miała miejsce we wtorek w gminie Ścinawa (woj. dolnośląskie). Uciekający kierowca ciągnika rolniczego został w końcu dogoniony i zatrzymany przez policję. I tu zaczynają się rozbieżności.

Zarówno świadek (chciał zostać anonimowy), do którego dotarł m.in. portal 24Legnica.pl i traktorzysta twierdzą, że doszło do pobicia przez agresywnych mundurowych. Mężczyzna po wypuszczeniu na wolność miał wyraźne obrażenia twarzy.

– Uciekałem, bo ciągnik nie miał rejestracji – przyznał portalowi mieszkaniec Wielowsi, który jechał maszyną po kamienie. Wspomniał, że po zeskoczeniu z pojazdu goniło go dwóch funkcjonariuszy. Gdy usłyszał groźby użycia broni, miał klęknąć i założyć ręce do tyłu. – Pobili mnie. Dostałem z buta w twarz. Drugi mnie bił rękami – relacjonował zapewniając, że nie miał żadnych niebezpiecznych przedmiotów.

W ocenie policji uciekał, bo obawiał się pobytu w więzieniu w związku z wielokrotnym niestosowaniem się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. – Mężczyzna był znany funkcjonariuszom z wcześniejszych niebezpiecznych interwencji i agresywnego zachowania podczas zatrzymań, więc musieli zachować należyte środki ostrożności. Został zatrzymany i teraz o jego dalszym losie zdecyduje sąd – wskazuje asp. szt. Sylwia Serafin, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubinie.


W specjalnym oświadczeniu relacjonuje przebieg interwencji z perspektywy stróżów prawa. Otóż, gdy zauważyli mężczyznę za "kółkiem" (wielokrotnie prowadził pojazdy pod wpływem alkoholu), włączyli sygnały świetlne oraz dźwiękowe. Traktorzysta zaczął uciekać, wjechał na pole, a następnie do lasu. W trakcie pościgu miał cały czas zajeżdżać radiowozowi drogę.

– W pewnym momencie zwolnił i wtedy funkcjonariusze wybiegli z radiowozu, dając ponownie 36-latkowi wyraźne znaki, aby się zatrzymał. Mężczyzna jednak jechał dalej, nie zważając w ogóle na stojącego przed ciągnikiem policjanta. Zmuszony był odskoczyć, aby nie doszło do potrącenia. Policjanci pobiegli więc z powrotem do radiowozu, aby kontynuować pościg i przez chwilę stracili pojazd z oczu. Po dogonieniu go zauważyli, że kierowca ciągnika prawdopodobnie zaczepił dachem traktora o drzewo. Pojazd był uszkodzony i dlatego traktorzysta, uciekając, trzymał dach ręką – opisuje Serafin.

Jak dodaje, później sytuacja z możliwym potrąceniem mundurowego się powtórzyła. A traktorzysta ruszył drogą publiczną do domu.


– Kiedy wjeżdżał na teren swojej posesji, skręcił ostro w prawo i przejechał w bardzo bliskiej odległości od kobiety, która próbowała przejść przez jezdnię. 36-latek wjechał na podwórze, a próbując pośpiesznie wyskoczyć z ciągnika przewrócił się i upadł na twarz. Nadal jednak kontynuował ucieczkę. Policjanci ruszyli za nim i przebiegając obok maszyny rolniczej, zauważyli w kabinie leżącą obok siedzenia kierowcy siekierę – wskazuje dalej przedstawicielka lubińskiej komendy.

Zastrzega, że z uwagi na to, że mężczyzna podczas wcześniejszych interwencji zachowywał się agresywnie, nieobliczalnie, rzucał różnymi niebezpiecznymi przedmiotami w kierunku mundurowych (siekierą, nożami, a nawet lał wrzącą wodą) funkcjonariusz musiał zachować szczególną ostrożność. Biegnąc za traktorzystą cały czas wydawał mu polecenia do zatrzymania się.

– Ten jednak w dalszym ciągu uciekał, a policjant widział, że ma zaciśnięte pięści, tak jakby coś w nich trzymał. Mężczyzna w pewnej chwili zatrzymał się i przykucnął, lecz nadal miał zaciśnięte dłonie i nie chciał ich otworzyć na wyraźne polecenie funkcjonariusza. Policjant, obawiając się, że może zostać zaatakowany niebezpiecznym przedmiotem, zachowując bezpieczną odległość i trzymając ręce na kaburze z pistoletem, ze względów bezpieczeństwa zdecydował się odepchnąć podejrzanego nogą. Mężczyzna nadal był agresywny, więc został obezwładniony i po szarpaninie zastosowano wobec niego środki przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek – opisuje Sylwia Serafin.


36-latek doprowadzony został do radiowozu i przyznał, że nie zatrzymał się do kontroli, bo ma aktywny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. – Przed osadzeniem w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych, funkcjonariusze poinformowali zatrzymanego o możliwości skorzystania z pomocy medycznej w związku z urazem na twarzy, powstałym na skutek wyskakiwania z ciągnika oraz o możliwości złożenia zażalenia na zasadność, legalność i prawidłowość zatrzymania, z czego nie korzystał – zaznacza policjantka.

Uciekinier blisko 2 lata spędził w zakładzie karnym, właśnie za niestosowanie się do sądowego zakazu, który został orzeczony w związku z prowadzeniem pojazdu mechanicznego po alkoholu. W trakcie przesłuchania podejrzany przyznał się do wszystkich zarzucanych czynów i dobrowolnie poddał się karze.

– Funkcjonariusze dysponują też fotografią mężczyzny, która została wykonana w dniu, kiedy został osadzony w policyjnym areszcie i nie wynika z niej, aby posiadał jakiekolwiek obrażenia, oprócz tych doznanych podczas wyskakiwania z ciągnika i upadku na twarz – przekonuje Serafin.

Komendant powiatowy policji w Lubinie poleciła wszcząć czynności sprawdzające w sprawie. Niezatrzymanie się do kontroli, jak i prowadzenie pojazdu mimo sądowego zakazu, to czyny zagrożone karą do 5 lat pozbawiania wolności.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące