Copy LinkXFacebookShare

Tłukł psy łopatą w odwecie za zaduszenie kur

Zarzut znęcania się nad psami ze szczególnym okrucieństwem usłyszał 37-latek z gminy Iłża (pow. radomski, woj. mazowieckie). Jak tłumaczył, zdenerwował się na nie, bo m.in. zabijały mu kury.

Zaczęło się od tego, że przypadkowy przechodzień w lesie znalazł trzy psy.

Dwa szczeniaki były związane, a ich matka leżała obok.


– Mężczyzna natychmiast powiadomił urzędników z Iłży i na miejsce wrócił z weterynarzem. O sprawie poinformowano też policję. Okazało się, że jeden ze szczeniaków już nie żył, a drugi bardzo pobity trafił pod opiekę weterynarza. Ich matka uciekła, znaleziono ją z poważnymi obrażeniami następnego dnia. Czworonogi zostały przekazane pod opiekę fundacji praw zwierząt – relacjonuje Justyna Leszczyńska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.

Intensywne śledztwo pozwoliło stróżom prawa z komisariatu w Iłży szybko zatrzymać podejrzanego o znęcanie się nad psami 37-letniego mieszkańca gminy. Ujęto go w Warszawie, gdzie pracował.
 
– Twierdził, że był pijany i zdenerwował się, ponieważ psy m.in. miały zadusić jego kury i straszyć sąsiadów. Wywiózł je do lasu, związał sznurkiem i uderzał łopatą – opisuje policjantka.

Mężczyzna został doprowadzony do prokuratury. Odpowie za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Za takie przestępstwo grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.


Postępowanie w sprawie znęcania się nad zwierzęciem prowadzą również policjanci z komendy w Nowym Dworze Gdańskim (woj. pomorskie). W jednej z wiosek podczas patrolu funkcjonariuszka z "drogówki" zauważyła przy gospodarstwie skrajnie zaniedbanego psa.

Był trzymany na około 1,5-metrowym łańcuchu przymocowanym do metalowego kołka. Buda była zniszczona, a zwierzę nie miało jedzenia ani wody, a ciało pokrywały kołtuny z zamarzniętym błotem.

"Gołym okiem była widoczna znaczna niedowaga, odznaczający się kręgosłup oraz żebra. Na szyi psa znajdował się wrośnięty w skórę łańcuch. 38-letnia właścicielka nie widziała jakiegokolwiek problemu. Twierdziła, że pies wygląda dobrze. Według funkcjonariuszy, kobieta miała przez cały czas lekceważący stosunek do całej sprawy" – podaje nowodworska komenda.

Pies został odebrany właścicielce przez pracownicę Ośrodka Okresowej Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Jelonkach. Trafił do weterynarza, który zdjął wrośnięty łańcuch.
 

Zobacz nas w Google News

siew rzepaku, przygotowanie stanowiska pod siew rzepaku
Uprawa

Siew rzepaku ozimego krok po kroku

dopłaty do loch, dopłaty do trzody chlewnej, lochy, loszki hodowlane, trzoda chlewna, świnie, pomoc dla rolników, MRiRW, ARiMR, de minimis, wsparcie hodowców
Hodowla

Dopłaty do loch: 1000 zł na maciorę i 2000 zł do loszki hodowlanej