Copy LinkXFacebookShare

Szydło: politycy PO i PSL zostawili rolników bez wsparcia

Politycy PO i PSL zostawili polską wieś bez wsparcia, rolnikom są składane tylko puste obietnice – oceniła w środę kandydatka PiS na premiera Beata Szydło. Dodała, że jeżeli zostanie premierem, to rolnictwo będzie jednym z priorytetów jej rządu.

"Polscy rolnicy muszą czuć wsparcie polskiego rządu, zarówno tutaj w kraju, jak i za granicą, jak i również na forum Unii Europejskiej" – oświadczyła Szydło. Według niej, rząd musi realizować taką politykę, jak inne kraje UE, które – jak zaznaczyła "walczą o interesy swoich rolników".

Szydło, która w środę odwiedziła rodzinne gospodarstwo rolne w miejscowości Dziki Bór pod Sierpcem (Mazowieckie), podkreśliła, że rolnictwo jest jedną z najważniejszych gałęzi polskiej gospodarki, a państwo powinno wspierać rolników, szczególnie w sytuacji obecnej suszy.

"Polscy rolnicy muszą czuć wsparcie polskiego państwa, muszą wiedzieć, że państwo jest po ich stronie i nie pozostawia ich samych sobie z ich problemami" – mówiła Szydło. Dodała, że rolnikom składane są wyłącznie puste obietnice.

"Czas na to, żeby wreszcie przestać mówić, a trzeba zabrać się do pracy. I to jest apel do polskiego rządu i polskiego premiera. Dzisiaj trzeba politykom PO i PSL, którzy pozostawili polską wieś bez jakiegokolwiek wsparcia przez ostatnie osiem lat rządów, przypominać, co można zrobić i jak należy to robić. Słowa +nie da się+, +nie można+ powinny zniknąć z języka polityki" – zaznaczyła Szydło.

Oceniła jednocześnie, że obecnie "rolnicy nie mają żadnych konkretów, nie wiedzą, co się stanie, nie wiedzą, jaka będzie dla nich oferta, jak planować swoją przyszłość i rozwój swoich gospodarstw".

"Jeżeli będę miała przywilej dany mi przez Polaków kierowania polskim rządem, prowadzenia polskich spraw jako premier polskiego rządu, wtedy rolnictwo będzie jednym z priorytetowych działań i naszych zadań" – oświadczyła wiceprezes PiS.

Szydło przypomniała, że w 2006 roku kiedy również rolnicy ponosili straty z powodu suszy, ówczesny rząd PiS zareagował natychmiast i na pomoc rolnikom zostało przeznaczone pół miliarda złotych. Dodała, iż wówczas rząd zabiegał również o interesy polskiej wsi na forum Unii Europejskiej.

Szydło pytana, czy w Polsce powinien być wprowadzony stan klęski żywiołowej z powodu suszy, odpowiedziała, że oczekuje przede wszystkim od rządu i premier Ewy Kopacz "zdecydowanej i skutecznej pomocy dla rolników i polskiej wsi".

"Można to zrobić szybko, a nie w tej chwili przerzucać się różnego rodzaju koncepcjami, pani premier mówi co innego, pan wicepremier Piechociński mówi co innego. Widać wyraźnie, że w tym rządzie panuje już tylko i wyłącznie chaos" – powiedziała Szydło.

Podkreśliła, że rząd zamiast zajmować się kampanią wyborczą, powinien brać odpowiedzialność za państwo i rządzić. "Ten problem dotyczy nie tylko sytuacji w rolnictwie, tego, że rolnicy oczekują konkretnej formy pomocy. Tak samo dzieje się źle w spółkach Skarbu Państwa.

Przecież już chyba wszyscy widzimy bardzo wyraźnie, że prezesi spółek Skarbu Państwa wypowiadają temu rządowi posłuszeństwo" – oświadczyła wiceprezes PiS. Wspomniała przy tym o wtorkowej rezygnacji ze stanowiska prezesa LOT-u.

"Ten rząd już stracił panowanie nad tym, co dzieje się w państwie, natomiast dzieje się to niestety kosztem obywateli, a w tej chwili przede wszystkim kosztem polskich rolników" – dodała Szydło.

B. wiceminister rolnictwa z czasów rządów PiS Henryk Kowalczyk oświadczył, że chociaż w 2006 roku susza była o mniejszej skali niż obecnie, to pomoc dla rolników była dalej idąca.

"Wówczas pomagaliśmy korzystając z takiej specyfiki, że zagrożony jest byt ekonomiczny gospodarstwa rolnego. Zebraliśmy znaczne środki finansowe z różnych rezerw budżetowych" – mówił.

Kowalczyk zaapelował do ministerstwa rolnictwa i premier Kopacz o przegląd obecnych rezerw budżetowych i jeżeli nie ma szans na ich wykorzystanie, przeznaczenie tych środków na "pomoc suszową" dla rolników, która będzie skuteczna i o znacznie większej skali niż deklaruje to resort rolnictwa.

"Ta pomoc potrzebna jest z dwóch względów, by ekonomiczne podstawy gospodarstw nie zostały zachwiane i by odtworzyć na przyszłość produkcję rolną" – ocenił Kowalczyk.

Według europosła PiS Zbigniewa Kuźmiuka w okresie rządów koalicji PO i PSL kolejni ministrowie rolnictwa są na forum Unii Europejskiej "szalenie nieskuteczni".

"Jeszcze raz z tego miejsca apelujemy, aby minister Sawicki podjął także intensywne działania na forum europejskim, bo rzeczywiście rozmiary strat w polskim rolnictwie są nieporównywalne z jakimikolwiek innymi krajami i jest szansa, żeby tę dodatkową pomoc także z Unii uzyskać" – podkreślił Kuźmiuk.

Rodzinne gospodarstwo rolne państwa Słabkowskich w Dzikim Borze, które w środę odwiedzili politycy PiS, to ok. 100 ha upraw, w tym kukurydzy i zbóż oraz łąk, a także hodowla bydła i brojlerów. Gospodarstwo również zostało dotknięte przez susze.

Rolnicy, którzy przyszli na spotkanie, skarżyli się na niewystarczającą pomoc ze strony państwa i przypominali jednocześnie, że po wejściu Polski do UE zdrożały np. maszyny rolnicze i nawozy. "Jest coraz niższa opłacalność w różnych dziedzinach rolnictwa" – mówił Grzegorz Słabkowski. Mówiąc o suszy pytał: "Buduje się infrastrukturę, drogi, place zabaw, a gdzie są zbiorniki wodne?".

Premier Ewa Kopacz powiedziała w środę, że poszkodowanym przez suszę należy udzielić kompleksowej pomocy, zarówno tym, którzy uprawiają rośliny, jak i hodowcom bydła. Zaznaczyła, że w pierwszej kolejności należy oszacować powstałe straty. Szefowa rządu zaznaczyła, iż nie rozważała możliwości wprowadzenia stanu klęski żywiołowej.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące