Strażacy z OSP podpalali, żeby później zarabiać na gaszeniu
straz_pozarna7_1aed65bd
Bulwersującą sprawę ujawnili policjanci z Białobrzegów na Mazowszu. Pięciu strażakom-ochotnikom z jednostki w Starej Błotnicy przedstawiono zarzuty kilkudziesięciu podpaleń od ubiegłorocznych wakacji.
Dlaczego strażacy podpalali, zamiast chronić mienie? Robili to dla diet, które otrzymują za udział w akcjach. Niewykluczone, że zdarzeń było więcej niż ujawnione dotychczas dwadzieścia.
Policjanci zainteresowali się podpaleniami po informacjach z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Białobrzegach. Okazało się, że we wschodniej części gminy Stara Błotnica bardzo często wybuchają pożary, głównie w lasach i na nieużytkach – informuje dziennik "Echo Dnia".
Wiadomo, że najczęściej do podpaleń dochodziło wieczorami i w nocy. Bywało, że ogień pojawiał się co drugi, trzeci dzień.
W jaki sposób trafiono na ślad strażaków-ochotników? "Echo Dnia" podaje, że policyjne dochodzenie ujawniło, że druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Starej Błotnicy na miejsce zdarzeń przyjeżdżali bardzo szybko. Zbyt szybko jak na warunki funkcjonowania OSP.
– Policjanci prowadzili działania operacyjne i dzięki swojej pracy doszli do tego, kto może stać za podpaleniami – mówi w rozmowie z dziennikiem Edward Banach, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Białobrzegach. Policjanci zatrzymali w sumie sześć osób. Pięciu mężczyzn należy do OSP, jeden jest spoza jednostki.
Wszyscy usłyszeli zarzuty zniszczenia mienia. Wiadomo, że kilku przyznało się do winy.
Postępowanie w sprawie jest nadal prowadzone. Mundurowi sprawdzają inne zdarzenia, w których interweniowali strażacy ze Starej Błotnicy (m.in. kilka zdarzeń dotyczyło opuszczonych budynków).
Nie wiadomo, czy nie będzie kolejnych zatrzymań w sprawie.
źródło: Echo Dnia
