Strażacy: wypalanie traw to głupota i zwykłe barbarzyństwo
pozar_traw_warszawa1_afbca267
Wypalanie traw jest bezwzględnie zabronione. Pożar oznacza wielkie straty dla środowiska. Foto_KM PSP Warszawa
Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej bije na alarm. W ostatnim czasie dramatycznie wzrosła liczba pożarów traw. Za wiele niebezpiecznych zdarzeń odpowiadają rolnicy, którzy twierdzą, że w ten sposób użyźniają glebę. Nic bardziej mylnego!
Strażacy przypominają, iż wypalanie traw jest bezwzględnie zabronione. Pożar oznacza zniszczenie miejsc lęgowych wielu gatunków gnieżdżących się na ziemi i w krzewach ptaków. Palą się gniazda już zasiedlone, zatem z jajeczkami lub pisklętami.
Płomienie niszczą miejsca bytowania zwierzyny łownej, m.in. bażantów, kuropatw, zajęcy a nawet saren czy jeleni. W pożarach traw ginie wiele pożytecznych zwierząt.
Wypalanie traw to problem, z którym straż pożarna zmaga się co roku. Choć rośnie świadomość społeczna w tej kwestii, to jednak nadal są ludzie, którzy myślą, że wypalanie traw użyźnia ziemię.
– W całym 2016 r. odnotowano ponad 126 tys. pożarów, wśród nich było aż 36 tys. pożarów traw na łąkach i nieużytkach rolnych. To prawie 30 proc. wszystkich pożarów w Polsce – podkreśla wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.
Początek wiosny to czas, w którym gwałtownie wzrasta liczba tego typu zdarzeń. W tym roku doszło już do ponad 8 tys. pożarów łąk i nieużytków rolnych. Jak informuje nadbrygadier Leszek Suski, komendant główny PSP, w ubiegłym roku najwięcej pożarów traw odnotowano właśnie w marcu i w kwietniu – aż 18,5 tys.
Stanowiło to ponad 50 proc. wszystkich pożarów traw w ubiegłym roku. Pożary traw są niebezpieczne dla życia i zdrowia ludzi. Zagrażają lasom, domom i zabudowaniom gospodarczym, bezpowrotnie niszczą faunę i florę. W ubiegłym roku w wyniku pożarów traw zginęło 6 osób, a 81 zostało rannych. Łącznie spłonęło ponad 12 tys. ha łąk i nieużytków rolnych.
– Prędkość rozprzestrzeniania się pożaru może wynosić ponad 20 km/h. Szybki bieg to prawie 19 km/h. Tak więc człowiek nie ma szans uciec przed ogniem – przestrzega Jarosław Zieliński.
W rozprzestrzenianiu ognia pomaga także wiatr. W przypadku dużej prędkości wiatru i nagłej zmiany kierunku, pożary bardzo często wymykają się spod kontroli i przenoszą na pobliskie lasy oraz zabudowania.
Nadbrygadier Leszek Suski, komendant główny PSP, zwraca uwagę na fakt, że pożary nieużytków i łąk mają zazwyczaj duże rozmiary, a ich gaszenie może trwać wiele godzin.
W 2016 r. podczas akcji ratowniczych związanych z gaszeniem pożarów traw zużyto 67 mln litrów wody, co odpowiada pojemności 18 basenów olimpijskich. – Takie akcje angażują również znaczną liczbę strażaków. Może się niestety zdarzyć, że przez lekkomyślność ludzi związaną z wypalaniem traw, ratownicy nie dojadą na czas tam, gdzie są bardziej potrzebni. Tam, gdzie bezpośrednio zagrożone będzie życie ludzkie. Pamiętajmy, że 90 proc. pożarów traw jest spowodowanych przez człowieka – zaznacza komendant.
W 2016 r. średnio co 14 minut strażacy wyjeżdżali do pożarów traw i nieużytków rolnych.
Za wypalanie traw kodeks wykroczeń przewiduje karę grzywny w wysokości nawet do 5 tys. zł. – Jeśli wypalanie traw spowoduje pożar, w którym zagrożone zostanie życie lub zdrowie ludzkie, można nawet trafić do więzienia na okres od roku do 10 lat – ostrzega wiceszef MSWiA.
Najwięcej pożarów traw ma miejsce w woj. mazowieckim. W 2016 roku mazowieccy strażacy odnotowali 4785 pożarów traw, co stanowi 26,5 proc. wszystkich pożarów na Mazowszu. Średnio wyjeżdżali do takich interwencji co 109 minut, a akcja trwała 54 minuty 35 sekund. Najczęściej gasili trawy na terenie powiatów: wołomińskiego (444), piaseczyńskiego (410), radomskiego (389) oraz Warszawy (298).
Choć w porównaniu do roku 2015 liczba pożarów traw znacznie spadła, to nadal są ludzie, wśród których panuje przekonanie, że spalenie suchej trawy użyźni glebę w naturalny sposób. Tymczasem wyrządzają bardzo duże szkody w przyrodzie oraz powodują niebezpieczeństwo dla ludzi i mienia. Szacowane straty wynikające z pożarów traw na Mazowszu w 2016 r. wynoszą 566 tys. zł.
– Ubiegłoroczny spadek liczby pożarów traw na terenie Mazowsza świadczy o tym, że takie akcje edukacyjne przynoszą efekt i należy je kontynuować. Nadal bowiem są ludzie, którzy żyją w błędnym przeświadczeniu, że wypalanie traw użyźnia glebę i jest czymś normalnym – przyznaje wicewojewoda mazowiecki Artur Standowicz.
Strażacy szacują, że 90 proc. pożarów traw jest spowodowanych przez człowieka. – Tylko na terenie województwa mazowieckiego w ubiegłym roku podczas gaszenia łąk i nieużytków zużyto 10 mln 994 tys. litrów wody, co odpowiada pojemności 392 cystern pożarniczych – podsumował st. bryg. Mirosław Jasztal, zastępca mazowieckiego komendanta wojewódzkiego PSP w Warszawie.
Żeby zwrócić uwagę na problem, kilka dni temu wystartowała ogólnopolska kampania "STOP pożarom traw", którą wspierają różnorodne działania, w tym strona internetowa, gdzie można znaleźć wszystkie informacje o akcji oraz pobrać materiały.
Kampania na terenie Mazowsza polega na koordynacji dotychczasowych działań oraz zaangażowaniu lokalnych władz samorządowych, a także dostarczeniu narzędzi (ulotek, plakatów, spotów filmowych). Kierowana jest przede wszystkim do młodzieży, rolników, mieszkańców terenów wiejskich oraz samorządowców z przekazami, że wypalanie traw jest niebezpieczne dla ludzi i przyrody.
