Śruby w kukurydzy. Kolejna cenna maszyna zniszczona
kukurydza_5_farmsaat_d1565313
Każdą z odmian koszono oddzielnie. Foto_Joanna Michalewska
Przerwa w zbiorze kukurydzy i kosztowna naprawa kombajnu to skutki bestialskiego wręcz czynu nieznanego sprawcy na polu rolnika z Buczyny pod Bochnią (woj. małopolskie). Wandal zamocował w uprawie metalowe śruby.
O całej sprawie powiadomił w serwisie informacyjnym Małopolskiej Izby Rolniczej jej dyrektor Henryk Dankowiakowski.
– Ktoś, kogo nie można nazwać człowiekiem, porozwieszał na kolbach kukurydzy metalowe śruby o długości od 10 do 12 cm. Efektem tego zdziczenia jest uszkodzony kombajn, przestój w zbiorze oraz koszty, które rolnik musi ponieść na naprawę kombajnu – opisuje Dankowiakowski.
Niestety, ten rzeczywiście bestialski sposób na zniszczenie maszyny do zbioru i dopieczenie rolnikowi jest coraz "modniejszy".
Na przełomie sierpnia i września br. szerokim echem w mediach odbiło się ostrzeżenie policji z Mławy (woj. mazowieckie) skierowane do rolników. Na tamtejszych polach doszło do kilku przypadków zawieszania metalowych elementów w kukurydzy.
Poszkodowani gospodarze nie mieli wątpliwości, że ktoś zrobił to celowo. – Żeby sieczkarnia zebrała taki pręt, to musi być on zawieszony nad ziemią. Metal przypadkowo rzucony na pole nie wpadłby w zęby sieczkarni – mówili rolnicy.
Henryk Dankowiakowski nie ukrywa, że z zawistnymi sąsiadami na wsi rolnicy borykają się nader często.
– Sztandarowy przykład Kargula i Pawlaka trąci humorem, ale doskonale pokazuje mentalność niektórych mieszkańców wsi. Pamiętam z własnych doświadczeń, kiedy sąsiad świadomie wysypał azotoks na łąkę, powodując niewiarygodne cierpienie oraz śmierć konia, pamiętam wsypany cukier do ‘esa’ napędzającego młocarnię, aby spowodować jego uszkodzenie – wskazuje dyrektor MIR.
Jak dodaje, śrub na kolbach kukurydzy nie zawiesił może "stary" sąsiad rolnika, ale być może napływowi mieszkańcy. Ci, którzy sprowadzili się na wieś po sielski spokój i ciszę.
– Mamy do czynienia z nowym zjawiskiem, które nazywamy niechcianym rolnictwem. Przeszkadza praca maszyn w nocy, przeszkadzają zapachy z obiektów inwentarskich. Pytaniem retorycznym jest więc: co ci, którzy nie chcą rolnictwa, będą jeść? Być może chcą jeść żywność niewiadomego pochodzenia z Chin, Indonezji czy Ukrainy, obarczoną nieznaną technologią produkcji? Czy może polską żywność, która według opinii wielu jest jedną z najlepszych w Europie? – stawia pytania przedstawiciel małopolskiej izby.
- Wiesz o ważnym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym. Czekamy: redakcja@agropolska.pl
