Seryjny podpalacz lasów zatrzymany. Zdradziła go fotopułapka

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
06-06-2017,11:30 Aktualizacja: 06-06-2017,11:49
A A A

Dzięki zmysłowi obserwacji oraz fotopułapce strażnicy z Nadleśnictwa Durowo (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Pile) przyczynili się walnie do zatrzymania wielokrotnego podpalacza drzewostanów.

Strażnicy leśni udali się ostatnio do kolejnego pożaru, do którego doszło tym razem w leśnictwie Orla. Na miejscu dokonali dokładnych oględzin pożarzyska i zauważyli, że pożar zaczął się od podpalenia suchych czubów sosnowych, które pozostały po ubiegłorocznej wycince drzew.

Bracia ukradli ursusa. A wszystko nagrała kamera

Kolejny gospodarz przekonał się o tym, jak przydatny może być monitoring zamontowany na posesji. Rolnik odzyskał skradziony traktor, a złodzieje szybko trafią przez oblicze sądu. Mieszkaniec warszawskiego Wilanowa zgłosił na policję kradzież...

"Kilkadziesiąt metrów dalej mundurowi zobaczyli, że przy jednej z leśnych dróg zostało wypalone kilka metrów kwadratowych ściółki. Na środku spalonego terenu widniały resztki spalonego czuba sosnowego. Popiół był zimny, a to oznaczało, że ściółka paliła się kilka dni wcześniej" - czytamy w serwisie informacyjnym Lasów Państwowych.

Wówczas zapadła decyzja o zamontowaniu przy wspomnianej drodze fotopułapki. Obiektyw został skierowany na leżący, suchy czubek sosny. Szybko okazało się, że leśni śledczy mieli przysłowiowego nosa i trafili w dziesiątkę. Na kolejne zgłoszenie o pożarze w tym miejscu nie trzeba było bowiem długo czekać.

Z poddanych analizie zdjęć z fotopułapki wybrano dwa, na których widać mężczyznę na rowerze i ogień w tle. "Zdjęcia przekazano policjantom z Wągrowca, którzy szybko zatrzymali podpalacza. Mężczyzna przyznał się, że w ciągu ostatnich trzech lat wielokrotnie podkładał ogień w lesie" - podaje serwis LP.

Pożogę w lesie można też, niestety, wywołać przypadkowo lekceważąc obowiązujące zasady. Przekonał się o tym niedawno mieszkanie okolic Szczytna na Mazurach, który nowym samochodem wybrał się z żoną na wycieczkę i wbrew przepisom wjechał do lasu.

- Kiedy próbował zawrócić uszkodził auto, które stanęło w płomieniach. Na szczęście kłęby dymu zauważył pracownik dostrzegalni przeciwpożarowej i natychmiast wszczął alarm - relacjonuje Adam Pietrzak, rzecznik prasowy RDLP w Olsztynie.

- Z ogniem walczyły cztery jednostki zawodowej straży pożarnej, wspierane przez strażaków-ochotników. Wodę zrzucano również z samolotu gaśniczego. Spłonęło 20 arów lasu i samochód, od którego zaczął się pożar - podaje Adam Pietrzak.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement
Advertisement