Sawicki (PSL): nie uważam, że Michał Kołodziejczak byłby złym kandydatem na ministra rolnictwa
sawic_fot._fb_37ccc6ef
Sawicki mówił, że kto by nie został ministrem rolnictwa, musi mieć dobre relacje z ministrem ds. UE oraz z premierem. Fot. SCREEN_FB
Nie uważam, że szef Agrounii Michał Kołodziejczak byłby złym kandydatem na ministra rolnictwa. Jeśli ktoś pretenduje do roli wielkiego działacza dużego polskiego ruchu ludowego, niech wykaże się tą ludowością – powiedział w Studiu PAP poseł Marek Sawicki (PSL). Jak zastrzegł, nie wie, jaki będzie podział stanowisk między koalicjantami.
Były minister rolnictwa, poseł PSL Marek Sawicki pytany był w czwartek o to, kto może zostać ministrem rolnictwa w nowym rządzie, który mogą stworzyć KO, Trzecia Droga i Lewica.
Nie odbieram żadnych kompetencji Kołodziejczakowi
Sawicki odparł, że nie uważa szefa Agrounii Michała Kołodziejczaka (który dostał się do Sejmu z list KO) za złego kandydata na ministra rolnictwa. "Jeśli ktoś, kto ma kilka lat stażu w zakresie walki związkowej, pretenduje do roli wielkiego działacza dużego polskiego ruchu ludowego, z dużymi tradycjami, niech rzeczywiście wykaże się tą ludowością" – powiedział Sawicki. Dodał, że ludowcy będą przyglądać się Michałowi Kołodziejczakowi, jak sprawdza się nie tylko w roli związkowca, ale także w roli posła.
Sawicki zaznaczył jednak, że nie wie, jaki będzie podział stanowisk między koalicjantami. Wspomniał, że Kołodziejczak mógłby zostać wiceministrem rolnictwa, ministrem rolnictwa, a to wszystko zależy od tego, jak się umówią partnerzy. "Czas pokaże. Nie odbieram żadnych kompetencji panu Kołodziejczakowi" – stwierdził.
Ale jest kilku bardziej doświadczonych kandydatów
Dodał, że – jego zdaniem – jest kilku bardziej doświadczonych kandydatów na funkcję ministra rolnictwa. Podkreślił, że kto by nie został ministrem rolnictwa, to musi mieć dobre relacje z ministrem ds. Unii Europejskiej oraz z premierem.
Sawicki pytany był również m.in. o kwestię uboju rytualnego. "Ubój rytualny tylko na potrzeby krajowe? Absolutnie nie" – mówił. Według niego "rozszerzenie uboju rytualnego sprawiło, że weszliśmy na rynki państw, na których wcześniej nie byliśmy". "Nie możemy sobie pozwolić na likwidację hodowli" – zaznaczył. Dopytywany czy kwestia uboju rytualnego powinna znaleźć się w umowie koalicyjnej, odpowiedział, że: "to pozycja ministra rolnictwa jest ważniejsza niż sam zapis umowy koalicyjnej".
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
