Copy LinkXFacebookShare

Rolnicy zjechali do stolicy. Marsz i demonstracja przed pałacem

Przed Pałacem Prezydenckim o godz. 10 rozpoczął się protest rolników zorganizowany przez AGROunię. Pół godziny wcześniej grupa rolników wyruszyła w marszu sprzed Pałacu Kultury i Nauki przed siedzibę głowy państwa.

– Uzgodniliśmy, że to będzie symboliczny marsz. Nie chcielibyśmy utrudniać życia warszawiakom. Zamierzamy zostać przed Pałacem do południa – poinformował Michał Kołodziejczak, założyciel i lider organizacji.


Od godz. 10 nieprzejezdne było Krakowskie Przedmieście, a kursujące tamtędy autobusy zostały skierowane na objazdy.

Odbył się też wspomniany przemarsz rolników sprzed PKiN, ulicą Marszałkowską, Królewską przed Pałac Prezydencki. Brali w nim udział rolnicy ze Środy Wielkopolskiej i Śremu. – W sumie około 200-300 osób – poinformował Juliusz Pająk z AGROunii.

Pozostali rolnicy systematycznie gromadzili się przed Pałacem Prezydenckim. Na miejscu była też policja, która zabezpieczała protest.

Andrzej Duda nie wyszedł jednak do protestujących rolników… bowiem nie było go podobno w tym czasie w Pałacu Prezydenckim.

– Nie jesteśmy godni rozmów, bo czegoś wymagamy. Wrócimy do domów, odpoczniemy i przygotujemy się na działania, które będą odpowiednie. Nasz przyjazd do Warszawy był pierwszy i ostatni, bo nie dało to żadnego efektu. Ale na tym nie koniec. Nie poddamy się i już za kilka dni pokażemy swoją siłę – powiedział Kołodziejczak na koniec protestu.


"Oblężenie Warszawy", czyli protest rolników założyciel AGROunii zapowiedział pod koniec stycznia. Gospodarze zrzeszeni w tej organizacji domagają się zmiany organizacji handlu w Polsce oraz zmiany w prowadzeniu polityki międzynarodowej tak, aby uwzględniała interes polskich gospodarstw rodzinnych.

Sprzeciwiają się też m.in: bezczynnej i nieskutecznej – ich zdaniem – walce z afrykańskim pomorem świń (ASF).

Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa ocenił z kolei, że protest w Warszawie to realizacja projektu politycznego, który ma stworzyć organizację mocniejszą niż wszystkie partie polityczne.

– Liderzy tego nie ukrywają. A władze – nie tylko taka szara myszka jak ja minister – ale również premier, prezydent mają słuchać i wykonywać polecenia organizacji – powiedział.

Jego zdaniem "to daleko idąca megalomania, która również wynika z nieznajomości procedur zarządzania rolnictwem, kompletnej ignorancji w zakresie podziału kompetencji między Unią Europejską, władzami UE a Polską".

– Ale i tak każdego traktuję dobrze i biorę za dobrą monetę jego wystąpienie. Zakładając, że ma dobrą wolę. Więc sądzę nawet, że te uwagi, które trudno nawet nazwać postulatami, bo ostatnio, gdy spotkałem się z liderami tej organizacji, to mi przedstawiono nie uwagi czy postulaty, tylko dyspozycje, które rząd ma wykonać – dodał szef resortu.

Dodał, że jednocześnie bardzo uważnie słucha uwag wszystkich rolników, ponieważ sam jest jednym z nich.

Rolnicy w 21 ciągnikach protestowali też w środę na drodze krajowej nr 5 pomiędzy Bożejewicami i Jaroszewem w okolicach Szubina (woj. kujawsko-pomorskie) – poinformował bydgoski oddział GDDKiA.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!