Copy LinkXFacebookShare

Rolnicy grożą protestami, a premier nie będzie rozdawać pieniędzy

Rząd będzi kierował się dyscypliną finansową, a nie "rozdawnictwem na prawo i lewo" – powiedziała premier Ewa Kopacz w odniesieniu do roszczeń i zapowiedzi protestów kolejnych grup społecznych.  
 
Premier była w poniedziałek w radiowej Jedynce pytana o wyliczenia "Rzeczpospolitej", według której w budżecie na przyszły rok rząd musiałby znaleźć około 36 mld zł, gdyby chciał spłacić pojawiające się żądania społeczne.
 
– Podejrzewam, że te żądania w roku wyborczym będą się pokazywać każdego dnia. To nie jest kwestia tylko i wyłącznie 36 mld zł, te żądania mogą być zdecydowanie wyższe. Rząd przyjął budżet i ma określoną politykę. To polityka bardzo odpowiedzialna, w której nie dominują podszepty. Zdrowy rozsądek i umiar muszą się mieścić w działaniach rządu, ale też w realiach finansowych – odpowiedziała Kopacz.
 
W niedzielę Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych zapowiedziało, że chce rozmów z Ewą Kopacz. Rolnicy mówią, że jeśli premier nie spotka się z nimi w ciągu sześciu dni, zorganizują "marsz gwiaździsty" na Warszawę lub zablokują tory czy drogi.
 
Prezes rolniczego OPZZ Sławomir Izdebski przekonywał, że skoro premier znalazła czas na spotkanie z innymi grupami zawodowymi (np. górnikami), to "musi także znaleźć czas dla rolników, którzy są kołem zamachowym" gospodarki.
 
– Jestem zwolennikiem dialogu. Ale na pewno nie jestem zwolennikiem stawiania ultimatum rządowi – skomentowała premier. 
 
Ewa Kopacz podkreśliła, że dobrym miejscem na rozmowy jest Komisja Trójstronna z udziałem strony rządowej, pracodawców i przedstawicieli związków zawodowych.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące