Copy LinkXFacebookShare

Resort rolnictwa naciskał na posłów. Zmieniono zapisy ustawy

Zmiany w projekcie noweli ustawy o ochronie zwierząt zostały wprowadzone bez mojej wiedzy i zgody – oświadczył Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości. Dodał, że poprawki wprowadzili posłowie na posiedzeniu komisji oraz, że były w tej sprawie naciski ze strony ministerstwa rolnictwa.

W ubiegłym tygodniu Marek Kuchciński, marszałek Sejmu zdecydował o przerwaniu trzeciego czytania nowelizacji ustaw o ochronie praw zwierząt i kodeksu karnego. Wcześniej, na prośbę Jarosława Kaczyńskiego ogłoszono przerwę w obradach.

Wniosek lidera PiS był reakcją na wystąpienie Pawła Suskiego (PO), który apelował o poparcie poprawek, odwołując się do sympatii szefa PiS wobec zwierząt.

Zgodnie z rządowym projektem, w ustawie o ochronie zwierząt podwyższone miałyby być maksymalne kary za zabijanie, uśmiercanie lub znęcanie się nad zwierzętami. W dokumencie zapisano, że sąd będzie mógł orzec – tytułem środka karnego – zakaz posiadania wszelkich zwierząt albo określonej ich kategorii.

Jaki – w wywiadzie dla portalu Onet – pytany był, czy "mocno dostał po głowie" od prezesa Kaczyńskiego za to, że "w Sejmie została sknocona ustawa o ochronie zwierząt". – Prezes Kaczyński pytał mnie o to, dlaczego zostały wprowadzone poprawki wbrew mojemu wcześniejszemu projektowi – odpowiedział. Dodał, że poprawki wprowadzili "różni posłowie" na komisji bez jego udziału i bez jego zgody.


– Z własnej inicjatywy podjąłem projekt legislacyjny, który zwiększa ochronę nad zwierzętami najmocniej w III Rzeczpospolitej. I rzeczywiście ten projekt, tu nie było żadnych zmian, z dwóch do trzech lat podnosi karę pozbawienia wolności za znęcanie się nad zwierzętami, i z trzech do pięciu lat dla osób, które szczególnie się znęcają – przypomniał.

– W Sejmie (…), pod naciskiem prawdopodobnie ministra rolnictwa, posłowie zmienili zapisy – powiedział Jaki.

Zgodnie z tymi poprawkami, ktoś, kto został skazany za np. znęcanie się nad psem, nie będzie mógł po upływie kary mieć psa, ale będzie mógł hodować kury, jeśli wcześniej robił to wzorowo.

– Zgodę na to wyraziły czynniki w Kancelarii Premiera, ale naciski były rzeczywiście ze strony ministerstwa rolnictwa i odbyło się to bez mojej zgody. W moim projekcie był zapis, że "ani kury, ani pies" mówiąc w uproszczeniu. Sam byłem zaskoczony, że takie zmiany zostały wprowadzone – powiedział na koniec wiceminister sprawiedliwości.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!