Copy LinkXFacebookShare

Rekompensaty wodno-środowiskowe dzielą resorty

Według Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej rekompensaty wodno-środowiskowe nie przysłużyły się właściwie gospodarstwom akwakultury. Resort środowiska jest z kolei za ich utrzymaniem w obecnej wysokości.

Planowane przesunięcie 92 mln euro, tj. ponad 400 mln zł przeznaczonych w Programie Operacyjnym "Rybactwo i Morze" na akwakulturę śródlądową na rzecz rybactwa morskiego było tematem połączonego posiedzenia sejmowych komisji rolnictwa oraz ochrony środowiska.

Anna Moskwa, wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej potwierdziła chęć likwidacji rekompensat wodno-środowiskowych dla gospodarstw rybactwa śródlądowego. Zaznaczyła jednak, że sprawa wciąż jest omawiana, a ostateczna decyzja leży w gestii Komisji Europejskiej.

Wiceszefowa resortu powtórzyła argumenty urzędników przemawiające za wspomnianym rozwiązaniem. Przede wszystkim z analiz ministerstwa wynika, że pomoc finansowa oparta na systemie rekompensat spowodowała spadek rentowności gospodarstw akwakultury o około 20 proc.

– Środki publiczne, zamiast zwiększyć przychody gospodarstw karpiowych, zwiększając jednocześnie zdolności inwestycyjne, innowacyjność, adaptacyjność i wszelkie inne cechy, które pozwalają nam patrzeć w przyszłość spowodowały, że ceny karpia spadły i zmniejszyła się wydajność produkcji do poziomu, który ledwo rekompensuje koszty – mówiła Moskwa.

Kolejny – jej zdaniem – powód do przesunięć środków to obserwowana w ostatnich latach dynamika zmian ekonomicznych w sektorze rybactwa, spowodowana pogarszającym się stanem zasobów w Morzu Bałtyckim. Szczególnie dotkliwie mają to odczuwać małe nadmorskie gospodarstwa rybackie.


Inaczej na sprawę zapatruje się Ministerstwo Środowiska. Resort uważa, że środki, jakie były przeznaczone dla rolników, którzy byli hodowcami karpi i innych ryb nie powinny zostać zmniejszone.

– Tradycyjna gospodarka stawowa od wieków przyczyniała się do ochrony i odbudowy ekosystemów wodnych i ich różnorodności biologicznej. Dlatego działania wodno-środowiskowe, które dotychczas były finansowane w ramach osi priorytetowej drugiej i w ramach programu PO Ryby były niezwykle istotne – zaznaczała Agnieszka Dalbiak, zastępca dyrektora Departamentu Ochrony Przyrody MŚ.

Tłumaczyła, że dzięki wypłacanym dopłatom i przyznawanym środkom w wielu przypadkach możliwe było przeprowadzenie niezbędnych remontów infrastruktury, co sprawiało, że inwestycje wpływały też na ochronę bardzo cennych gatunków i siedlisk, które objęte są siecią Natura 2000.

Podczas posiedzenia komisji głos zabrali ponadto rolnicy-hodowcy ryb stawowych oraz przedstawiciele związków i gospodarstw branżowych.


Zgodnie wskazywali na przewagę środków, jakie wydawano wcześniej na rybactwo morskie oraz na to, że rekompensaty to nie dopłaty, a pieniądze za utratę dochodu, bądź ponoszone koszty na stawach w ramach szeroko rozumianej "obsługi przyrody".

Wielokrotnie podkreślano, że rekompensaty są bardzo ważne w przypadku inwestycji w gospodarstwach i zapewnieniu im rentowności.

A przesunięcie środków na gospodarkę morską – zdaniem przemawiających – nie uratuje Bałtyku.

Wiceminister Moskwa zapowiedziała, że jej resort szczegółowo przeanalizuje uwagi zgłoszone podczas posiedzenia komisji.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!