Copy LinkXFacebookShare

PZŁ instruuje myśliwych. W weekend dzików odstrzelono mniej niż zakładano

Przerwij polowanie, udokumentuj zajście, poproś o interwencję policji, nie wdawaj się w dyskusję z osobami, które usiłują zakłócić przebieg polowania – instruuje myśliwych PZŁ. A w weekend odstrzelono tylko ponad 700 dzików.

Zasady postępowania na łowiskach Polski Związek Łowiecki przekazuje z uwagi na przypadki zakłócania i blokowania polowań na dziki (prowadzonych w związku ze zwalczaniem afrykańskiego pomoru świń).

"Pojawianie się osób postronnych na obszarach gdzie prowadzone jest polowanie zbiorowe, jak również indywidualne, stwarza realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, zarówno myśliwych, jak i osób blokujących polowania" – podkreśla w komunikacie PZŁ.

Łowczy przypominają, że w przypadku realizacji odstrzału sanitarnego (w drodze polowania), który wynika z przepisów ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych, osoby zakłócające lub blokujące takie polowania podlegają sankcjom karnym, w tym grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

"Niezmiernie istotne zatem wydaje się być zgłoszenie policji faktu, że polowanie, które zostało zablokowane, obejmowało odstrzał sanitarny dzików. W tego rodzaju sytuacjach oprócz policji bezwzględnie powiadomić trzeba także władze łowieckie" – wskazuje związek.


Wspomniana dokumentacja (np. zdjęciowa) zajścia będzie materiałem dowodowym. Zgodnie z instrukcją PZŁ, po zakończeniu przerwanego polowania konieczne jest oszacowanie strat finansowych poniesionych przez myśliwych oraz koło łowieckie.

Chodzi o ewentualne wystąpienie z roszczeniem cywilnym wobec osób, które się do nich przyczyniły, a zostały wylegitymowane przez policję.

Tymczasem podczas wielkoobszarowych polowań w pierwszy weekend (12-13 stycznia myśliwi) zabili 721 dzików w 437 polowaniach – dowiedziało się Radio ZET. Wpływ na mniejszą liczbę zastrzelonych zwierząt miały protesty organizacji prozwierzęcych, blokady polowań i niechęć samych myśliwych.

– Nie ma tu mowy o odstrzale 200 tysięcy dzików. To nie jest rzeź czy masowe zabijanie, tylko ograniczanie populacji – mówi stacji Paweł Niemczuk, Główny Lekarz Weterynarii.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!