Copy LinkXFacebookShare

Ptasia grypa szaleje, a on zakopał martwe kury na polu

Kilka dni temu mieszkańcy okolic Strzelec Opolskich odkryli martwe ptaki na polach pomiędzy miejscowościami Szymiszów a Suchodaniec. Pod cienką warstwą śniegu doliczyli się co najmniej 20 padłych kur.

– Ale mogło być ich więcej – mówi w rozmowie z serwisem naszemiasto.pl rolnik, który woli zachować anonimowość. – Więcej nie szukaliśmy, bo baliśmy się, że to może mieć związek ptasią grypą. Wyglądało to tak, jakby komuś padły kury i chciał się po cichu pozbyć problemu – dodaje.

Ludzie natychmiast powiadomili o sprawie referat rolnictwa urzędu miejskiego. Dostarczyli urzędnikom zdjęcia i wskazali miejsce, gdzie leżą truchła. Urząd pilnie wysłał kontrolę.

– Gdy przyjechaliśmy na miejsce okazało się, że truchła zostały już usunięte – mówi Bernard Kusidło z Urzędu Miejskiego w Strzelcach Opolskich. – Odkryliśmy jednocześnie, że na to samo pole ktoś wywoził obornik, czego obecnie robić nie wolno.

Urzędnicy szybko ustalił do kogo należy pole. Okazało się, że jego właścicielem jest rolnik z pobliskiej wsi, który prowadzi hodowlę ok. 300 kur. Pozyskane w ten sposób jaja sprzedaje na targowisku.

W związku z tym do akcji wkroczyli pracownicy inspekcji weterynaryjnej ze Strzelec Opolskich. Chcieli zbadać truchła, by sprawdzić, czy mają do czynienia z ogniskiem ptasiej grypy. Ale to się nie udało, bo jak oświadczył rolnik, pozbierał martwe ptaki z pola i… spalił je w domowym piecu.

– Nie stwierdziliśmy, by stado kur w tym gospodarstwie miało objawy wskazujące na grypę ptaków – poinformował dr Antoni Krupnik, powiatowy lekarz weterynarii. – W najbliższych dniach będziemy jednak obserwować hodowlę. Zobowiązaliśmy też właściciela do utylizowania kur zgodnie z przepisami.

W związku z tym incydentem rolnik może spodziewać się poważnych problemów. O tym, że wywoził obornik w czasie, gdy robić tego nie wolno, powiadomiony został Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Na policję trafiło zawiadomienie o tym, że mężczyzna sprzedaje jaja, bez zarejestrowanej działalności gospodarczej.

Ponadto o całym zdarzeniu powiadomiona została także Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która wypłaca dopłaty obszarowe. W efekcie rolnik powinien spodziewać się kar finansowych, a także może stracić część unijnych dopłat.

źródło: naszemiasto.pl

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!