PSL powołało parlamentarny zespół ds. zbadania afery zbożowej

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: Adrian Kowarzyk PAP, (zl) | redakcja@agropolska.pl
14-04-2023,11:45 Aktualizacja: 14-04-2023,11:50
A A A

Rząd nie kontroluje tego, co dzieje się na polskiej granicy odnośnie wwozu żywności. W piątek rozpoczynamy pierwsze posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. zbadania afery zbożowej - poinformował szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Kosiniak-Kamysz w piątek podczas konferencji w Sejmie poinformował o powołaniu specjalnego zespołu parlamentarnego do spraw "afery zbożowej, afery drobiowej i innych afer związanych z niekontrolowanym sprowadzaniem do Polski produktów rolnych i spożywczych". "Chodzi o miód, owoce i zboże" - dodał polityk.

Jak ocenił rząd nie kontroluje tego, co dzieje się na polskiej granicy odnośnie wwozu żywności. Dodał, że do powołanego przez PSL zespołu parlamentarnego zaproszono posłów formacji demokratycznych. "Już dzisiaj rozpoczynamy pierwsze posiedzenie zespołu, poseł Stefan Krajewski jest odpowiedzialny w naszych klubie za przeprowadzenie tego działania" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Poinformował, że do prac zespołu zapisało się 22 posłów. Od poniedziałku ma on wystartować z publicznymi spotkaniami, zadawaniem pytań i przedstawianiem informacji. Dodał, że politycy PSL podpisali się również pod wnioskiem Konfederacji o powołanie komisji śledczej ws. ukraińskiego zboża.

"Dzisiejszy rząd na czele z ministrem rolnictwa, z komisarzem UE Januszem Wojciechowskim, nie gwarantuje bezpieczeństwa żywnościowego. Naraził je na szwank i doprowadził do niekontrolowanego napływu produktów rolnych i spożywczych do Polski" - powiedział szef Stronnictwa.

Obecny na konferencji poseł Stefan Krajewski zauważył, że dziś politycy PiS za problem ze zbożem obarczają winą posłów PSL oraz przedsiębiorców, unikając w ten sposób odpowiedzialności. "Niestety nie zadziałał rząd, nie zadziałały instytucje, organa, które powinny kontrolować to, co wjeżdża do Polski. Tego nie było. Dzisiaj atakowanie innych jest tylko formą obrony tej niekompetencji, nieudolności polskiego rządu" - mówił.

Kosiniak-Kamysz w piątek w radiu ZET pytany o opinie, że na ukraińskim zbożu zarobiły firmy związane z PSL-em, wskazał na oświadczenie "Polskich Młynów". "Oczekujemy natychmiastowych przeprosin rzecznika PiS Rafała Bochenka za pomawianie i kłamstwa w tej sprawie. Inaczej, według tego, co mówi premier Pawlak, będzie wytoczony proces" - powiedział lider PSL.

O te słowa szefa ludowców pytany był w piątek Bochenek. Jak powiedział, Kosiniak-Kamysz zwraca uwagę na to, że "Polskie Młyny" nie ściągały ukraińskiego zboża. Ale, zaznaczył, inne firmy należące do tego samego holdingu BZK już tak. "BZK nie ściągało pszenicy, a ściągało kukurydzę" - dodał rzecznik PiS.

Bochenek ponowił również pytanie o to, czy "Polskie Młyny" korzystały w jakikolwiek sposób z surowców pochodnych ze zbóż ukraińskich.

Wcześniej, również w piątek Bochenek, powiedział, że politycy opozycji wokół sytuacji na rynku rolnym "robią gigantyczną awanturę i stawiają się w roli fałszywych ambasadorów polskiej wsi". "Ale gdy spojrzymy w szczegóły, to sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Od wczoraj media donoszą o konkretnych sytuacjach i przypadkach firm powiązanych z politykami PSL, partii pana Szymona Hołowni, a także Platformy Obywatelskiej, którzy sprowadzali zboże ukraińskie" - mówił rzecznik rządzącej partii. 

 
Poleć
Udostępnij