PSL i PO: katastrofa u bram Polski, a Jurgiel śpi
jurgiel_asf.jpg_d3866fb3
PO i PSL zarzucają ministrowi rolnictwa, że nie podejmuje działań, by zatrzymać wirusa ASF. Foto_PAP/Marcin Obara
Sytuacja na wsi w związku z epidemią afrykańskiego pomoru świń jest bardzo poważna, a minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel śpi i powołuje kolejne zespoły – mówili politycy PO i PSL. Ws. ASF na bieżąco są podejmowane działania – odpowiada rzecznik rządu Rafał Bochenek.
O wykryciu 16. ogniska ASF w Polsce – i zarazem pierwszego w województwie mazowieckim – poinformował w poniedziałek wieczorem Główny Inspektorat Weterynarii. Do tych doniesień odniósł się szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Sytuacja jest bardzo niebezpieczna, jest ogromne zagrożenie dla polskiej hodowli trzody chlewnej, mamy szesnaste potwierdzone w Polsce ognisko afrykańskiego pomoru świń w województwie mazowieckim. Już trzy województwa – podlaskie, lubelskie i mazowieckie, to tereny, gdzie doszło do stwierdzenia ASF – mówił.
– To rodzi ogromne niebezpieczeństwo dla całej Polski, mamy sygnały od rolników z Wielkopolski, z województwa kujawsko-pomorskiego, gdzie są bardzo duże hodowle, które są zagrożone. Rolnicy czują się zaniepokojeni, a nie widać działań ministra rolnictwa, nie widać działań rządu – podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Jak zauważył, to Prawo i Sprawiedliwość rządzi i odpowiada za rolnictwo. – Minister Jurgiel ma wybór – albo się wreszcie obudzi, albo powinien zacząć się pakować. Trzeba radykalnych działań, a nie tylko zwoływania kolejnych zespołów. Trzeba usłyszeć głos pani premier Beaty Szydło, politycy PiS bardzo chętnie jeździli na wieś przed wyborami, a dzisiaj zapomnieli o wsi" – przekonywał Kosiniak-Kamysz.
Politycy politycy PO zażądali od ministra Jurgiela raportu o działaniach podejmowanych w związku z epidemią oraz "realnego planu działań operacyjnych w terenie". – Sytuacja jest nadzwyczajna i potrzebne są nadzwyczajne decyzje ministra i służb, żeby ją powstrzymać – mówił poseł Zbigniew Ajchler, który, jak podkreślił, sam jest hodowcą trzody chlewnej.
– U bram Polski już w zasadzie jest katastrofa, a minister śpi i powołuje zespoły. Bardzo prosimy pana ministra, żeby oprócz mieszania herbaty na spotkaniach zespołów, zajął się zatrzymaniem katastrofy, która nadciąga – wtórowała mu wiceszefowa sejmowej komisji rolnictwa Dorota Niedziela (PO).
Ajchler zaznaczył, że w ciągu ostatnich 2-3 tygodni przybyło 10 nowych ognisk ASF w trzech województwach. Zarzucił również ministerstwu rolnictwa, że podległe mu służby nie przestrzegają procedur. M.in. – zdaniem polityka – za zgodą inspekcji weterynaryjnej doszło do przewożenia zarażonych zwierząt w regiony wolne od epidemii.
Jak dodał, takie działania ze strony służb podległych MRiRW grożą m.in. wybiciem stad w Polsce, likwidacją hodowli, wielomiliardowymi stratami oraz "ogromną drożyzną w sklepach", a także paraliżem polskiego eksportu i przetwórstwa mięsnego.
Rzecznik rządu zapewnił, że w sprawie afrykańskiego pomoru świń są podejmowane na bieżąco konkretne działania. Dodał, że tą kwestią zajmuje się m.in. Główny Inspektorat Weterynarii, na miejscu są obecne właściwe służby, a premier Beata Szydło powołała międzyresortowy zespół do spraw łagodzenia skutków związanych z wystąpieniem przypadków afrykańskiego pomoru świń.
