Protest rolników w Warszawie. „Ważą się losy całej gospodarki”
protest-rolnikow-warszawa
„W wyniku umowy Unii Europejskiej z Mercosurem padnie polskie rolnictwo. I społeczeństwo odczuje to w wielu innych branżach” – podkreśla gospodarz, który udał się 9 grudnia na duży protest rolników w Warszawie. Niestety, w najnowszym głosowaniu UE poparła umowę.
Gospodarze z całej Polski skierowali się w piątek na wielki protest rolników w Warszawie, którego zasadniczym celem jest jednoznaczny sprzeciw wobec umowy UE-Mercosur. To handlowe porozumienie zostało jedynie odroczone w czasie (miało być już zawarte w grudniu ub.r.). I pozostaje ciosem dla polskiego rolnictwa – w ocenie tak samych rolników, jak i ekspertów i rządzących. Farmerzy nie wierzą w moc zapowiadanych przez UE klauzuli ochronnych dla rolnictwa.
„Nie” dla ciągników na protest rolników w Warszawie
Protest rolników w Warszawie nie oznaczał masowego wjazdu ciągnikami na główne ulice stolicy, bo sprzeciwiły się takiej formie władze miasta. Decyzję samorządu zatwierdził sąd.
Zaplanowana trasa protestu obejmowała przemarsz Alejami Jerozolimskimi przez Rondo de Gaulle’a, ulicą Nowy Świat, przez Plac Trzech Krzyży do ulicy Wiejskiej – przed gmach Sejmu RP. Następnie rolnicy skierowali się przed siedzibę Prezesa Rady Ministrów. Nie zabrakło licznych transparentów i banerów z hasłami wymierzonymi w umowę UE-Mercosur, ale także m.in. import towarów rolnych z Ukrainy.
Potężny cios w polskie rolnictwo
Według protesujących, umowa UE-Mercosur umożliwi sprowadzanie do Unii produktów rolnych wytwarzanych po znacznie niższych kosztach niż w UE. Będą one tańsze, bo wymogi co do produkcji rolnej w krajach zrzeszonych w Mercosur są znacznie mniej restrykcyjne. Chodzi m.in. o jakość i ilość stosowanych środków ochrony roślin, nawozów czy pasz dla zwierząt.
W tej sytuacji import płodów rolnych z tych państw Ameryki Południowej musi się odbić czkawką unijnym rolnikom – zwłaszcza tam, gdzie rolnictwo jest silne. A do takich krajów należy Polska.
Liczny protest rolników w Warszawie
Uczestnicy protestu rolników w Warszawie nie przebierali w słowach jeśli chodzi o następstwa podpisania umowy. Przed kamerami mediów przybyli do stolicy rolnicy oceniali:
- „To gwóźdź do trumny dla polskiego rolnictwa”;
- „Zalew towarów z dalekich krajów to trucizna dla konsumentów, a nas to pogrąży”;
- „Jeśli to zostanie podpisane, żadne limity importu i inne deklaracje nas nie ochronią”;
- „Ceny spadną jeszcze bardziej, a już teraz są albo na poziomie albo nawet poniżej poziomu kosztów produkcji”.
Inne branże też odczują skutki umowy
Jeden z gospodarzy stwierdził w rozmowie z portalem Agropolska.pl, że „w wyniku umowy Unii Europejskiej z Mercosurem polskie rolnictwo padnie. I społeczeństwo odczuje to w wielu innych branżach”.
„Ludzie nie do końca to chyba rozumieją, ale ważą się losy całej gospodarki Polski” – zaznaczył nasz rozmówca.
Jak podkreślał wraz ze swoimi kolegami (delegatami na protest rolników w Warszawie), samo rolnictwo jest już systemem naczyń połączonych. A to oznacza, że nawet jeśli dana gałąź produkcji rolnej nie zostanie bezpośrednio dotknięta zapisami umowy UE-Mercosur, to i tak rykoszetem ucierpi w wyniku tej umowy.
„Co więcej, od kondycji stricte rolnictwa zależy mnóstwo branż. To na przykład przemysł nawozowy, środków ochrony roślin, nasiennictwa, maszyn rolniczych, wyposażenia gospodarstw, paszowy i tak dalej. Pośrednio dajemy paliwo np. budownictwu, bankowości czy nawet firmom PR-owskim. Jeśli ktoś nie wierzy i chce się o tym przekonać, niech przyjedzie na targi rolnicze. Wtedy zobaczy, kto się stara o nasze względy” – powiedział rolnik z północnego Mazowsza.
Zwrócił jednocześnie uwagę, że już obecnie notuje się góra 2-3 rolników na polskich wsiach. „Dokręcanie śruby” przez UE spowoduje w jego ocenie, że gospodarstw jeszcze ubędzie.
„Chętnych wśród młodych coraz mniej. Po co ma się taki przejmować gospodarstwem 24 godziny na dobę. Przecież jako kurier czy kierowca tira zarobi znacznie więcej i ma wolny czas” – wskazał gospodarz.
Kto głosował przeciw umowie?
Niestety, takie formy sprzeciwu, jak protest rolników w Warszawie, prawdopodobnie okażą się bezskuteczne. UE jako całość prze bowiem do umowy z Mercosurem.
W piątek Unia (a konkretnie ambasadorowie unijnych krajów w Brukseli) dała zielone światło do podpisania tej umowy handlowej. Przeciw głosowały tylko takie państwa, jak: Polska, Francja, Irlandia, Węgry i Austria. Belgia wstrzymała się od głosu. Wcześnie swoje „nie” wyrażały także Włochy.
Wiele wskazuje na to, że tzw. mniejszość blokująca dla tej umowy nie powstanie. Inne kraje bloku unijnego widzą bowiem szanse dla swojej gospodarki związane m.in. z przemysłem motoryzacyjnym.
Zobacz także: Rolnicy przeciwko umowie Mercosur
