Copy LinkXFacebookShare

Produkcja żywności wysokiej jakości szansą dla Polski

– Dopłacanie tylko do filozofii życia w zgodzie z naturą to absurd. Przez błędne unijne rozwiązania dochodziło do sytuacji, w których na setkach hektarów powstawały słynne sady orzechowe – mówi Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.

Szef resortu wyjaśnił "Dziennikowi Gazecie Prawnej", że w sady orzechowe inwestowano, bo były najtańsze do obsadzenia i można było przez wiele lat otrzymywać dopłatę z racji ekologii. A sad nigdy nie dał żadnego orzecha, bo po kilku latach był likwidowany.

Państwo, jego zdaniem, powinno nie tylko utrzymać dofinansowanie do gospodarstw, ale też zadbać o przetwórstwo i logistykę. – I wtedy coraz bardziej świadomi konsumenci trafią na polską żywność. Bo obecnie w przeważającej większości żywność ekologiczna pochodzi z Włoch, Austrii czy Niemiec – zaznaczył Ardanowski polityk.

Minister pokreślił także, że Polska mogłaby zamiast ilością w produkcji żywności konkurować jakością produktów, tym bardziej, że popyt na terenie bogatej Północy na taką żywność rośnie.

– Tamtejsi mieszkańcy są w stanie zapłacić więcej. Polska, ale też cała Unia Europejska może uzyskać nowe przewagi w produkcji takiej żywności. Nie jesteśmy w stanie rywalizować ilością i kosztami produkcji z największymi producentami na świecie. Polska jest średniej wielkości krajem w porównaniu do Brazylii, Argentyny, Australii, Rosji czy Stanów Zjednoczonych, trudno uważać nas za jakichś gigantów, bliżej nam do liliputów. Mając ok. 15 mln ha raczej słabych i narażonych na zmiany klimatyczne gleb, nie jesteśmy w stanie konkurować ilością. Możemy natomiast dostarczyć produkty wyższej jakości – uważa minister.

Jego zdaniem, to właśnie żywność ekologiczna może być naturalną odpowiedzią dla konsumentów poszukujących najwyższej jakości. Jak zaznaczył Polacy wydają na ekologiczną żywność mniej z różnych powodów m.in. dlatego, że u nas przez wiele lat występowały niedobory żywności.

– Jestem z pokolenia pamiętającego kartki na jedzenie i sam ocet na półkach w sklepach. Zatem, gdy się wreszcie pojawiły duże zasoby żywności, to ludzie też sporo kupują. To takie psychologiczne odreagowanie niedostatków. Tak zresztą było w Niemczech zaraz po wojnie. Dopiero później zachowania konsumentów zaczynają ewoluować w kierunku jakości – wyjaśnił Ardanowski na łamach dziennika.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!