Copy LinkXFacebookShare

Produkcja porzeczek staje się nieopłacalna. Polska traci pozycję lidera

W ciągu kilku lat Polska straci światowy prymat w produkcji porzeczki przemysłowej – uważają rozmówcy PAP z branży. Ich zdaniem powodem są niskie ceny skupu owoców oferowane przez przetwórnie i brak długoterminowych kontraktów.

Zdaniem Stanisława Trzonkowskiego, jednego z największych producentów porzeczki w kraju, ceny skupu dochodzą już do 25 groszy za kilogram i nie pokrywają kosztów utrzymania plantacji.

– Według wyliczeń, do utrzymania opłacalności cena kilograma porzeczki w skupie powinna być na poziomie 1,85 złotego. Wiele osób kilka lat temu zainwestowało w sadzonki, przygotowanie gruntów, czasem w zakup specjalistycznego sprzętu. Teraz godzą się na warunki skupu, bo po prostu nie mają innego wyjścia – wskazał ekspert.

Jego zdaniem problemem polskiego rynku porzeczki jest jego rozdrobnienie. Zaledwie 5 proc. plantatorów gospodaruje na powierzchni większej niż 5 hektarów. Dla zdecydowanej większości sadowników uprawa porzeczki jest dodatkowym źródłem dochodu i z tego powodu godzą się na warunki dyktowane przez skupujących.

Rozwiązaniem problemu miał być obowiązek (miał w założeniu ustabilizować rynek i stworzyć przewidywalne warunki produkcji) zawierania umów skupujących z plantatorami, jednak zdaniem Trzonkowskiego w rzeczywistości jest "biurokratyczną fikcją", gdyż sadownikom przedstawia się do podpisania dokumenty sporządzone w dniu dostawy owoców.


Zdaniem Wiesława Błockiego, który prowadzi uprawę porzeczki na kilkuset hektarach, wbrew wypowiedziom przetwórców popyt na owoce nadal istnieje, a firmy przetwórcze wykorzystując rozdrobnienie wśród plantatorów dyktują ceny nie zapewniające opłacalności upraw, doprowadzą do załamania rynku w Polsce.

– Cykl życia plantacji to 8-10 lat. Przez pierwsze dwa lata roślina nie plonuje. Co roku około 15 proc. plantacji trzeba zastąpić nowymi nasadzeniami. W tej chwili, kiedy ceny są o około 1,7 złotego za kilogram poniżej opłacalnego poziomu, sadownicy stopniowo ograniczają uprawy. Jeszcze kilka lat takiego rabunkowego traktowania sadowników, a porzeczkę będą uprawiać tylko ci, którzy będą do tego zmuszeni i pasjonaci. Ale to nie znaczy, że w świecie zmniejszy się popyt na porzeczkę. Nasze miejsce zajmą Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, bo z czegoś 16 tysięcy ton koncentratu oraz mrożonki, których na początku roku już chyba nie było, trzeba będzie wyprodukować – uważa plantator.

Szansę na rozwiązanie Błocki widzi w rozpoczęciu rozmów plantatorów z przetwórcami przy zaangażowaniu strony rządowej w roli mediatora.


– Gdyby udało się wprowadzić kontraktację dla ponad połowy obszaru porzeczki i to w formie umów długoterminowych, a nie jak jest to w tej chwili, zawieranych w dniu dostawy, to być może udałoby się ucywilizować rynek i stworzyć stabilne warunki produkcji i zbliżyć ceny skupu do poziomu opłacalności, czyli między 1,5 a 2 złotych za kilogram. W przeciwnym razie u nas plantacje pójdą pod kosę, a kraje, które w tej chwili są importerem naszych owoców, zaczną same je produkować, bo tam jest popyt na mrożonki i koncentraty, więc będzie i zbyt. Z pewnością polski sadownik w nieskończoność nie będzie dotował produkcji – podkreśla.

W ocenie Błockiego, w chwili obecnej podobna sytuacja panuje w produkcji malin i wiśni, a na osiągnięcie zysków mogą liczyć jedynie producenci borówki amerykańskiej.

Polska jest światowym liderem w produkcji czarnej porzeczki. W naszym kraju zbiera się ponad połowę porzeczki w skali całego świata. Powierzchnia uprawy w 2015 r. wyniosła 36 tys. ha, w 2016 r. – 35 tys. ha w 2017 r – 30 tys. ha. Zbiory w 2015 r. wyniosły 119 tys. ton, w 2016 – 125 tys. ton, a w ubiegłym roku – 100 tys. ton.

Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, produkcja czarnych porzeczek od kilku lat jest nieopłacalna. W 2015 r. średnia cena skupu wyniosła 0,55 zł/kg, w 2016 r. – 0,60 zł/kg, a w 2017 – 1,1 zł/kg. Szansę na utrzymanie się mają jedynie większe i lepiej zorganizowane plantacje, gdzie do zbioru wykorzystywane są nowoczesne kombajny.

Owoce te w 90 proc. przeznaczone są do przetwórstwa, głównie na soki i dżemy. W opinii ekspertów, wzrost konsumpcji bezpośredniej czarnych porzeczek jest mało realny wobec rosnącego popytu na inne owoce: borówki amerykańskie, maliny czy jeżyny.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!