Copy LinkXFacebookShare

Polski Związek Łowiecki krytykuje drugą specustawę o ASF

"Dokument wprowadza zmiany, które wpłyną destrukcyjnie na polską przyrodę" – napisano w stanowisku Polskiego Związku Łowieckiego do drugiej specustawy mającej ułatwiać zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt.
 
Diana Piotrowska, rzecznik prasowy PZŁ podkreśla w stanowisku, że do najbardziej niedorzecznych zapisów należy przepis, który daje powiatowym lekarzom weterynarii, wojewodom oraz ministrom możliwość podejmowania jednoosobowych decyzji, w sprawie odstrzału zwierząt dziko żyjących.  

 
"Oznacza to, że teraz kilkaset osób w kraju, bez nadzoru będzie mogło zadecydować o odstrzale wilków, rysi czy łabędzi, w celu zwalczania choroby zakaźnej. Specustawa kładzie na myśliwych obowiązek odstrzału zwierząt dziko żyjących, a do nich należy kilka tysięcy gatunków chronionych. Nie wprowadza się przy tym żadnych ograniczeń, w zakresie liczby zwierząt do odstrzału oraz terminu jego realizacji" – wyjaśnia Diana Piotrowska.
 
W opinii PZŁ wprowadzenie ustawy w życie zniszczy dorobek pokoleń naukowców, leśników, przyrodników oraz myśliwych, którzy doprowadzili do odbudowy i stabilizacji populacji wielu gatunków zwierząt i ptaków zagrożonych lub ginących w naszym kraju.
 
Łowczy zwracają też uwagę na wprowadzany obowiązek wykonania odstrzału w strefach objętych ochroną, takich jak parki narodowe czy rezerwaty przyrody. Minister rolnictwa, wojewoda lub powiatowy lekarz weterynarii będą mogli wydać PZŁ nakaz odstrzału w obszarze ochrony ścisłej. 

 
Myśliwy, aby mógł na terenie parku narodowego wykonać odstrzał, musi uzyskać zgodę ministra środowiska na wstęp do danego parku. Wymagane są też inne pozwolenia, jak choćby na wjazd samochodem. Za niewykonanie odstrzału sanitarnego przewidziane są kary finansowe (zostały zmniejszone przez senacką poprawkę do ustawy). 
 
"Polscy myśliwi, którym ustawowo zlecono ochronę zwierząt łownych i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej, nie godzą się na rozwiązania, które uczynią z nas egzekutorów, realizujących ambicje, naciski czy lobby grup interesów. Nakładanie kar za odmowę wykonania odstrzału  gatunków dziko żyjących, w tym chronionych, to zamach na legalnie funkcjonujące zrzeszenie powołane na drodze ustawy" – pisze Piotrowska.
 
Rzecznik przypomina, że polowanie uzależnione jest od wielu niezależnych od człowieka czynników, jak warunki atmosferyczne, wegetacja roślin, fazy księżyca. Tymczasem w projekcie ustawy nie uwzględniono żadnych sytuacji uniemożliwiających wykonanie odstrzału.

 
"Historia Polski poza okresem wojennym, nie zna podobnego zamachu na zasoby przyrodnicze Polski jak forsowana przez ministra Krzysztofa Jurgiela ustawa. Pod pretekstem ograniczenia afrykańskiego pomoru świń, daje się kilkuset osobom kompetencje, które do tej pory należały tylko wyłącznie do państwa, np. strategie zarządzania populacjami gatunków chronionych" – zaznacza rzecznik PZŁ. 
 
Zdaniem Związku najważniejszym problemem jest to, że przed wydaniem nakazu nie trzeba przeprowadzić żadnej analizy, jest to po prostu decyzja uznaniowa. 
 
"Wystarczy nakazać kołu łowieckiemu odstrzał 100 dzików, kiedy na jego terenie występuje tylko 20 i taki odstrzał będzie zgodny z prawem, a co za tym idzie za jego niewykonanie koło będzie zobowiązane zapłacić karę finansową. Zapisy ustawy nie wprowadzą ograniczenia rozprzestrzeniania się choroby, ponieważ w miejsce odstrzelonych dzików przyjdą kolejne. Jest to szczególnie ważne w terenach przygranicznych wschodniej Polski, w których w miejsce polskich zdrowych dzików przyjdą chore dziki z Białorusi czy Ukrainy" – czytamy na końcu w stanowisku PZŁ.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!