Polska powinna być światowym liderem w produkcji cydru
cydr_jablka.jpg_43e57e5e
Zdaniem ministra Ardanowskiego polski cydr jest najlepszy na świecie. Foto_PAP/Wojciech Pacewicz
Polska powinna być światowym liderem w produkcji cydru, polską specjalnością powinien być też kalwados – uważa Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa. Zapowiedział, że zaproponuje rządowi skup jabłek od sadowników, które byłyby rozdawane dzieciom w szkołach.
– Problem wymaga działań długofalowych, czyli zmiany struktury sadownictwa – ale o tym będę z sadownikami rozmawiał w zimę (…) – natomiast w tej chwili reaguję na to, co się na rynku wydarzyło, mianowicie jest dużo jabłek. Niektórzy twierdzą, że jest klęska urodzaju, jak za Gierka – powiedział szef resortu w TVP Info.
Przypomniał, że od poniedziałku działa interwencyjny skup jabłek, do którego państwo nic nie dopłaci – pomoże natomiast firmom skupującym uzyskać kredyt.
Pytany, co można zrobić ze skupowanymi jabłkami, Ardanowski wyjaśnił, że jabłka przemysłowe to specyficzna grupa jabłek, które wymagają przetworzenia.
– Można z nich zrobić pulpę, czyli mus, który może służyć do ciasta, do szarlotki (…). Można zrobić kostkę (…), na deser owocowy, który się podaje np. w hotelach (…) lub wyprodukować z tego sok i zagęszczony sok, czyli koncentrat – tłumaczył.
– Mnie brakuje jeszcze czego innego. Polska powinna być światowym liderem w produkcji cydru, a nie jesteśmy. Inna sprawa, że nasz cydr jest najlepszy na świecie – mówię to nie gołosłownie – bo normy produkcji są cztery razy ostrzejsze w zakresie koncentracji soku niż cydru na świecie sprzedawanego. Ale on jest droższy – zaznaczył polityk.
Według ministra jest też pytanie, czy można poprawić coś w zakresie akcyzy, podatków, czy też norm na produkcję cydru. Dodał, że polską specjalnością na rynkach europejskich powinien być też kalwados. – Wtedy nie byłoby problemu nadmiaru jabłek – powiedział.
Ardanowski poinformował, że minister edukacji Anna Zalewska wystąpiła z – jego zdaniem – bardzo ciekawą propozycją, żeby zwiększyć rozdawanie jabłek w szkole. Zastrzegł, że chodzi o jabłka deserowe, a nie przemysłowe.
– Będę proponował na Radzie Ministrów żebyśmy kupili tych jabłek od sadowników, tych lepszych, nie tych przemysłowych, po to, żeby dać dzieciom w szkole. Istnieje system dostarczania owoców i warzyw do szkoły, czyli nie potrzeba tworzyć nowego. W ramach tego systemu będziemy – myślę, że to w ciągu krótkiego czasu uda się przeprowadzić – również dostarczać tym dzieciom dobrych, zdrowych jabłek – dodał na koniec szef resortu.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
