Copy LinkXFacebookShare

Polska nie zgodzi się, by przez TTIP spadły standardy jakości żywności

– Nie zgodzimy się, by w ramach negocjowanej między UE a USA umowy o wolnym handlu (TTIP) nastąpiło obniżenie standardów jakości żywności, ale szukamy nowych rynków zbytu dla polskich produktów i porozumienie może w tym pomóc – powiedział Ryszard Zarudzki, wiceminister rolnictwa.

Wiceszef resortu uczestniczył w czwartek w posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa i rozwoju wsi, gdzie toczyła się dyskusja na temat umów CETA (o wolnym handlu z Kanadą) i TTIP (z USA) oraz ich wpływu na rolnictwo i przemysł rolno-spożywczy.

Negocjacje w sprawie CETA zakończyły się we wrześniu 2014 roku, a w połowie czerwca Komisja Europejska ma złożyć propozycję przyjęcie umowy. W przypadku tego porozumienia bezpieczeństwo żywności nie jest zagrożone, a produkty nie spełniające unijnych wymogów nie będą mogły być importowane. Umowa spełnia oczekiwania Polski, osiągnięto równowagę także w sprawach rolnych i stanowi ona dobry punkt odniesienia dla TTIP.

Zarudzki zwrócił uwagę że przy TTIP szczególnie istotne dla rolnictwa są negocjacje w sprawie zniesienie stawek celnych w handlu wzajemnym, czego MRiRW nie akceptuje, a także dodatkowe regulacje, wykraczające poza zasady Światowej Organizacji Handlu (WTO) i usprawnienia współpracy w zakresie stosowania przez strony środków weterynaryjnych i fitosanitarnych.

Wiceminister przypomniał, że w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi bardzo wrażliwe są zawsze sprawy weterynaryjne i fitosanitarne. Różnice dotyczą np. zakazu stosowania w UE i dopuszczenia w USA hormonów wzrostu w wołowinie i wieprzowinie, mięso drobiowe w USA może być odkażane za pomocą substancji chemicznych na bazie chloru, w Unii Europejskiej – nie, w USA uprawa i konsumpcja kukurydzy GMO jest powszechna, a w UE – nie.

Według niego kontyngenty taryfowe, otwarcie rynku owoców i warzyw, ograniczenie stawek celnych w sektorach, które różnią się między USA a Unią Europejską jeśli chodzi o koszty produkcji, powinny być bądź uzależnione od liberalizacji, bądź od spełnienie wymogów Unii Europejskiej.

– Przykładem sektora, gdzie takie rozwiązanie jest szczególnie wskazane, jest sektor mięsa drobiowego i jaj, gdzie unijne wymogi dotyczące dobrostanu zwierząt, wymogi dla klatek są znacznie bardziej restrykcyjne niż w USA, co w istotny sposób przekłada się na wyższe w Unii koszty produkcji – podkreślił wiceminister.

Adam Orzechowski, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Handlowej w Ministerstwie Gospodarki zaznaczył, że TTIP na razie nie ma i cały czas toczą się negocjacje. Powiedział, że następuje analiza – sektor po sektorze – na jakie koncesje strony mogą sobie pozwolić.

Ocena Ministerstwa Rozwoju jest pozytywna, stan negocjacji polega na wymianie prowizorycznych koncesji taryfowych i regulacyjnych; w zakresie rolnictwa nie osiągnięto jeszcze porozumienia, podobnie jak pozostałych obszarach – zauważył.

Według Orzechowskiego nie ma jednak zagrożeń wynikających z otwarcia rynku rolnego. Jak przypomniał, UE zapewniła, iż nie będzie obniżać standardów zdrowotnych, środowiskowych, socjalnych, emisyjnych, ani w sprawie substancji chemicznych użytych do produkcji dla ochrony zdrowia. – Spadną natomiast cła i koszty certyfikacji w dostępie do rynku – wskazał.

Krzysztof Ardanowski (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa uznał, że przyjęcie TTIP stanowiłoby ogromny regres dla unijnego rolnictwa. – Europa przez wiele lat, także kłócąc się między sobą wypracowała pewien konsensus, polegający na tym, że chcemy utrzymać europejską produkcję żywności na wysokim poziomie, ale również dostrzegamy wszystkie uwarunkowania z tym związane: przede wszystkim uwarunkowania zdrowotne i środowiskowe – mówił.

– Otwarcie Europy na produkty amerykańskie w inny sposób pozyskiwane, w inny sposób konserwowane, w inny sposób zabezpieczane i przechowywane sprawiłoby, że Europa musiałaby od tego wszystkiego odejść. Jeżeli umowa TTIP w tej wersji, która była zaproponowana miałaby przejść, to jest dla całej Europy cios, a dla polskiego rolnictwa właściwie katastrofa – dodał.

Jarosław Sachajko (Kukiz'15), szef komisji pytał, czy unijna zasada przezorności zostanie zachowana i np. importowane amerykańskie mięso, zboża i inne produkty żywnościowe będą badane na obecność wszystkich środków, których polski rolnik nie może stosować. – Zdrowie jest najwyższą wartością – podkreślił.

Uspokajał go Adam Orzechowski. – Nie ma mowy o obniżeniu standardów jakości żywności na wzór USA – zapewniał.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!