Polska nie zgadza się na czeski protekcjonizm. Jest niebezpieczny dla UE
wedlina
Fot. Krzysztof Zacharuk
Czeski protekcjonizm jest czymś niesamowicie niebezpiecznym nie tylko dla Polski. Wiele krajów UE nie zgadza się z polityką zaproponowaną przez ten kraj. Funkcjonujemy w ramach jednego rynku – mówi Grzegorz Puda, minister rolnictwa.
– Zwróciliśmy się do strony czeskiej z bezpośrednim apelem oraz całkowitym brakiem zgody na takie działania – powiedział polityk w "Sygnałach Dnia" PR1 Polskiego Radia.
Szef resortu odniósł się tym samym do planów rządu w Pradze, aby minimum 55 proc. produktów dostępnych w czeskich sklepach pochodziło z rodzimej produkcji.
– Musimy powiedzieć również o tym, że funkcjonujemy w ramach jednego rynku, w związku z tym wszystkie działania, które przez stronę czeską zostały zaproponowane, to jednak działania, które nie służą wspólnemu rynkowi w Unii Europejskiej – podkreślił minister.
W opinii polityka dużo lepszym rozwiązaniem byłoby wzmacnianie patriotyzmu konsumenckiego, kiedy ludzie świadomie wybierają produkty od polskich rolników, od tych, co w Polsce produkują i płacą podatki, w Polsce prowadzą swoje działalności.
Jak zaznaczył minister wybierając produkty z rynków lokalnych w Polsce, możemy pomóc nie tylko rolnikom, ale wszystkim, co z branżą rolniczą są powiązani.
Puda zaznaczył, że czeskie plany zmian w prawie są z pewnością niezgodne z prawem unijnym. Podkreślił, że nasi sąsiedzi doskonale o tym wiedzą, a mimo to próbują, jak daleko można zajść w protekcjonizmie, to jest bardzo niebezpieczne i nie ma na to naszej zgody.
Minister rolnictwa powiedział, że protekcjonizm jest drogą donikąd. Jak wskazał, jeśli Polska będzie zachowywać się podobnie nieodpowiedzialnie, to inne kraje również wprowadzą takie zapisy i polscy rolnicy jako eksporterzy np. owoców spotkają się wówczas z retorsjami.
– Będę stał na stanowisku promowania patriotyzmu konsumenckiego – zapowiedział szef resortu rolnictwa.
- Rolnictwo bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś

