PO ocenia. Wypowiedź ministra rolnictwa o bobrach jest kuriozalna
Jan Krzysztof Ardanowski
Minister mówił o potrzebie wpisania żubrów i bobrów na listę zwierząt jadalnych. Foto_PAP/Tomasz Gzell
Za "kuriozalną" uznali politycy PO wypowiedź ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który żartował, że "płetwa bobra ma ponoć właściwości afrodyzjaku" i zachęcał do odstrzału bobrów. Minister stał się szamanem, opowiada "ardanały" – ocenił Stanisław Gawłowski (PO).
Ardanowski mówił podczas czwartkowej konferencji prasowej pt. "Rola izb rolniczych w kształtowaniu i realizacji polityki rolnej państwa" o potrzebie wpisania żubrów i bobrów na listę zwierząt jadalnych. Minister chciałby w ten sposób regulować populację zwierząt, aby nie dopuszczać do – jego zdaniem – szkodzącej rolnictwu nadmiernej koncentracji i populacji tych zwierząt.
Słowa Ardanowskiego oburzyły posłów PO-KO: Gabrielę Lenartowicz i Stanisława Gawłowskiego. Politycy uznali wypowiedź szefa MRiRW za "kuriozalną" i będącą efektem panujących od kilku dni w Polsce upałów.
Lenartowicz ironizowała w piątek na konferencji prasowej w Sejmie, że minister Ardanowski "zabrał się" za temat odstrzału chronionych gatunków zwierząt "od kuchni".
– Uważa (on), że wzmacniając atrakcyjność łowów na zwierzętach chronionych, poprzez uznanie mięsa żubrzego i bobrzego za kulinarne, a w drugim przypadku za afrodyzjak, zmusi myśliwych do odstrzału, bo okazuje się, że nie wystarczą zgody wydawane dość swobodnie i liczne pozwolenia na odstrzał zwierząt chronionych – mówiła posłanka PO-KO. – Kuriozum jak na konstytucyjnego ministra, tylko upałami mogę tę kwestię wytłumaczyć – dodała Lenartowicz.
Gawłowski zarzucił Prawu i Sprawiedliwości niszczenie środowiska naturalnego; przypomniał m.in. decyzję byłego już ministra środowiska Jana Szyszki dotyczącą wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. – Pan minister rolnictwa stał się szamanem, znachorem. Mówi o afrodyzjakach i mówi to na poważnie. Normalnie powiedziałbym, że to są "dyrdymały", ale w tym przypadku raczej "ardanały", bo są to rzeczy opowiadane kompletnie od rzeczy – ocenił poseł PO-KO.
Gawłowski, który w rządzie PO-PSL pełnił funkcję wiceministra środowiska, przekonywał, że mięso bobrze nie ma właściwości afrodyzjaku. – Bóbr jest zwierzęciem chronionym. Nawet jeżeli w Polsce w niektórych obszarach bóbr występuje w nadmiarze i nawet jeżeli ma negatywny wpływ na infrastrukturę dotyczącą ochrony przed powodzią, to te sprawy da się rozwiązywać inaczej – przekonywał poseł.
Dodał, że w "cywilizowanych krajach" montuje się choćby siatki przeciwbobrowe, a nie zachęca do odstrzału tych zwierząt.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
