Copy LinkXFacebookShare

PO-KO oczekuje od premiera odwołania ministra Ardanowskiego

Klub PO-KO oczekuje, że Mateusz Morawiecki odwoła Jana Krzysztofa Ardanowskiego, ministra rolnictwa. – Oczekujemy od premiera, że obejmie osobistym nadzorem resort, bo jego ministrowie są niekompetentni – podkreślił Sławomir Neumann, szef klubu.

W ubiegłym tygodniu telewizja TVN24 wyemitowała reportaż o nielegalnym uboju chorych krów, który odbywał się w nocy bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka.


– Jesteśmy świadkami początku kolejnej wielkiej afery PiS związanej z niekompetencją ministrów rolnictwa – wcześniej (Krzysztofa) Jurgiela, a teraz Jana Krzysztofa Ardanowskiego dotyczącą eksportu polskiej wołowiny, tego, co się dzieje z Inspekcją Weterynaryjną w Polsce i brakiem nadzoru nad żywnością, która była dotąd chlubą polskich rolników – mówił Neumann.

Według posła "zdrowa, polska żywność zostaje odzierana z dobrej marki". Polityk dodał, że jego ugrupowanie oczekuje, że szef rządu obejmie "osobistym nadzorem" resort rolnictwa.

Zdaniem Neumanna, ani b. minister rolnictwa Jurgiel ani obecny szef resortu "nie dają rady". – Oczekujemy, że premier podziękuje Ardanowskiemu za tę – w cudzysłowie – pracę, bo szkody, które przynosi są nieprawdopodobnie wielkie dla polskiego rolnictwa – oświadczył szef klubu PO-KO.

Z kolei posłowie Kukiz'15 zaapelowali do Ardanowskiego, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu przedstawił informację dotyczącą kontroli polskiego mięsa oraz planowanych działań, mających na celu poprawę reputacji marki polskiej wołowiny.


Piotr Apel i Jarosław Sachajko na poniedziałkowym briefingu nawiązali do reportażu w TVN. – To po prostu wielki skandal, dlatego wzywamy ministra, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu na sali plenarnej, przedstawił informację posłom i wszystkim obywatelom oraz rolnikom co się dzieje w Inspekcji Weterynaryjnej, jakie są wyniki kontroli i co zamierza minister zrobić, aby uregulować sprawę oraz naprawić reputację polskiego mięsa – powiedział drugi z nich.  

Mówił też, że na sytuację ma wpływ "rozmywanie odpowiedzialności, związane ze strukturą", ponieważ – jak zauważył – "jest pięć różnych inspekcji i nie wiadomo, która odpowiada za zaistniałe zaniedbania" oraz niskie zarobki lekarzy weterynarii.

Według Sachajki, otrzymują oni po 2 tys. zł, a tak niskie zarobki powodują, że są wakaty. Poseł Kukiz'15 przekonywał, że projekt ich klubu z 2016 r. dot. zmian w Inspekcji Weterynaryjnej doprowadziłby do poprawienia sytuacji.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!