Copy LinkXFacebookShare

Plantatorzy tytoniu mają sporo problemów. I tracą cierpliwość

Opóźnienia lub brak zapłaty za dostarczony surowiec i brak odpowiedniego wsparcia ze strony państwa – to główne bolączki trapiące plantatorów tytoniu.

O swoich problemach mówili – zresztą nie pierwszy raz – podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa. I nie ukrywali coraz większego zniecierpliwienia. Ryszard Zarudzki, wiceminister rolnictwa zapewnił, że resort na bieżąco monitoruje sytuację związaną z postępowaniami dotyczącymi dwóch dużych firm zalegającym rolnikom z płatnościami.

W obu sprawach wystąpił do Zbigniewa Ziobro, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego z prośbą o zagwarantowanie uregulowania spłaty długów wobec producentów tytoniu. Działania śledczych trwają.

– W ministerstwie są analizowane istniejące możliwości wsparcia plantatorów tytoniu. Prowadzone są też działania mające na celu zachęcenie producentów rolnych, w tym plantatorów tytoniu, szczególnie tych, którzy są zrzeszeni w grupach producenckich, do zintensyfikowania działań w kierunku uczestnictwa w kolejnych etapach łańcucha marketingowego – zapewniał wiceszef resortu.

Marian Borek, zastępca dyrektora Departamentu Rynków Rolnych MRiRW zaznaczał, że rynek tytoniu jest zglobalizowany. W Polsce i Europie działają duże koncerny, które produkują wyroby tytoniowe. Jeśli natomiast chodzi o uprawę tytoniu to przeważnie zajmują się nią mniejsze gospodarstwa.


– W naszym kraju tytoń uprawia się na powierzchni ok. 12,2 tys. ha i skupuje rocznie od 26 do 30 tys. ton surowca. Istotne jest to, że podmioty wytwarzające wyroby tytoniowe zaopatrują się na naszym rynku, ale w jeszcze większym stopniu na światowych. Oznacza to, że odnotowujemy znaczny import surowca tytoniowego, który rocznie wynosi ponad 120 tys. ton – wskazywał ekspert.

Część polskiej produkcji (krajowy tytoń jest bardzo dobrej jakości) trafia na wymagające rynki, czyli na Bliski Wschód i do krajów Europy Zachodniej.

Generalnie jednak konkurencja światowa w tym zakresie jest ogromna.

– Dostrzegając złożoność sytuacji na rynku, minister rolnictwa wydał zarządzenie w sprawie powołania zespołu do spraw zidentyfikowania barier i możliwych do zastosowania rozwiązań na rynku tytoniu. Zespół dosyć intensywnie pracuje. W maju ma przedstawić pewne propozycje – zapowiedział przedstawiciel resortu.


Jako barierę dla plantatorów tytoniu Aleksander Zaręba z rolniczej "Solidarności" wskazał to, że polski przemysł tytoniowy "został sprzedany w obce ręce".

Sytuację znacznie mogłyby polepszyć zapisy prawne, że wykorzystywany w produkcji surowiec powinien pochodzić od rodzimych producentów.

– Moim zdaniem jest wielkim błędem, że pozwalamy na to, iż w Polsce działa swobodnie obcy przemysł, który nie liczy się z polskim producentem. To z tego powodu mamy skrajnie niskie ceny skupu. W związku z powyższym apeluję do naszego rządu, żeby wymienione kwestie załatwiał i regulował poprzez repolonizację – mówił Zaręba.

– Rządzący próbują repolonizować co się tylko da: stocznie dało się zrepolonizować, górnictwo próbuje się ratować za wszelką cenę. Dlaczego zatem nie da się zrepolonizować  przemysłu tytoniowego, który, przypominam, jest największy w Europie? My nie jesteśmy jakimiś złodziejami, chcemy nadal uprawiać tytoń i niech on się znajdzie w polskich papierosach, a nie tytoń z Zimbabwe czy z Chin – wskazywał na koniec Janusz Kukiełka, prezes Krajowego Związku Plantatorów Tytoniu.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!