Copy LinkXFacebookShare

Plaga zagubionych grzybiarzy. Policja apeluje o rozwagę

Kolejni grzybiarze na własnej skórze przekonali się, jak łatwo zgubić się w lasach. Z opresji ratowali ich najczęściej policjanci, ale także strażnicy leśni czy strażacy. A w jednym przypadku bardzo pomocni okazali się kolejarze.

Tylko jednego dnia dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu (woj. dolnośląskie) otrzymał zgłoszenia o zagubieniu się w lesie trzech osób.

– Pierwszy telefon był od dwóch mieszkańców Wałbrzycha, którzy zgubili się w lesie w okolicach Przejęsławia. Dyżurny polecił 45- i 44-latkowi, aby odnaleźli najbliższą drogę pożarową i na podstawie podanego numeru ustalono lokalizację mężczyzn. Wspólne działania policji i straży pożarnej zakończyły się odnalezieniem tych osób – relacjonuje asp. szt. Anna Kublik-Rościszewska, oficer prasowy KPP w Bolesławcu.

Trzeci alarm pochodził od 81-letniej kobiety. Funkcjonariusze, będąc cały czas w kontakcie telefonicznym ze zdezorientowaną seniorką, jeździli po lesie "na sygnałach". Kobieta usłyszała w końcu syrenę radiowozu, a w konsekwencji cała i zdrowa wróciła do domu.

Tak szczęśliwie zakończyła się też historia rozpoczęta zgłoszeniem do dyżurnego lubartowskiej (woj. lubelskie) komendy o zaginięciu 82-letniego mieszkańca. Wyjechał on rowerem do pobliskiego lasu na grzyby.

Długo nie wracał i poszukiwania rozpoczęli członkowie rodziny, a gdy się im nie udało, poprosili o pomoc. Okazało się, że opisany mężczyzna był widziany przez jeden z  patroli około 20 kilometrów od miejsca zaginięcia i dzięki temu szybko udało się go zlokalizować.

Z kolei stróżów prawa z komisariatu w Sulechowie (woj. lubuskie) o zaginięciu męża, który wyszedł na grzyby, powiadomiła jego żona. Tu też rodzinne poszukiwania były bezskuteczne. Dopiero odpowiednio zorganizowana wspólna akcja policjantów, strażników leśnych i strażaków pozwoliła na znalezienie 61-latka. Okazało się, iż zabłądził on w leśnych ostępach.

Sam natomiast poprosił o pomoc 70-latek, który zgubił się w jednym z lasów w okolicach Suwałk (woj. podlaskie) i nie mógł trafić do swojego auta. Wysłani przez dyżurnego w tamte okolice policjanci po kilkudziesięciu minutach w ciemności zauważyli niefortunnego grzybiarza.

Orientację w terenie straciła także pewna wrocławianka, która przyjechała do miejscowości Orzeszków (woj. dolnośląskie) i weszła w las na grzyby. Zaalarmowany przez strażaków dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Wołowie skontaktował się telefonicznie z kobietą i dzięki dobrej znajomości terenu naprowadził ją w okolice torów kolejowych na trasie Wołów-Orzeszków.

Wkrótce spostrzegła ona niestrzeżony przejazd kolejowy. Powiadomiony o sytuacji dyspozytor ruchu PKP niedługo potem przekazał informację, że maszynista pociągu relacji Głogów-Wrocław, widząc kobietę w pobliżu torowiska, zatrzymał się i zabrał ją. Dzięki temu bezpiecznie dotarła ona do miejsca zamieszkania. Policjanci apelują do amatorów zbierania grzybów o rozwagę.

"Wybierając się w okolice, których nie znamy, nie jedźmy sami. Nie odchodźmy daleko od głównych szlaków, obierzmy sobie punkt, do którego będziemy w stanie wrócić, a w przypadku zagubienia będziemy w stanie określić służbom, przy jakim charakterystycznym miejscu się znajdujemy.  Na wszelki wypadek weźmy ze sobą naładowany telefon, cieplejsze ubranie i źródło światła" – wskazują mundurowi.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!