Płace rosną, a pracodawcy szukają pracowników
modzelewski_witold.jpg_8411e695
Witold Modzelewski uważa, że dobra koniunktura jest wynikiem narastającego popytu wewnętrznego. Foto_PAP/Radek Pietruszka
Mamy pierwszą w istocie falę przyrostów płac, a gospodarka, po raz pierwszy od 1990 roku, zaczęła charakteryzować się poszukiwaniem pracownika – mówi prof. Witold Modzelewski. Jak dodaje, wzrost wynagrodzeń jest bardzo ostrożny, ale narastający.
Ekspert podkreśla, że dobra koniunktura w Polsce jest uwarunkowana narastającym popytem wewnętrznym. – Początek temu procesowi dał program 500 plus. To był jednorazowy wzrost popytu konsumpcyjnego w tych grupach dochodowych, które raczej nie spodziewały się wzrostu wydatków, pojawiła się tzw. dobra struktura popytu, adresowana w stosunku do podaży konsumpcyjnej, głównie towarów – powiedział.
Jak podkreśla naukowiec, echem tego był wzrost wynagrodzeń. – Mamy pierwszą w istocie falę przyrostów płac, gospodarka zaczęła charakteryzować się poszukiwaniem pracownika. To jest pierwszy raz faktycznie od 1990 roku – mamy poszukiwanie pracy, pracodawcy szukają pracowników, wzrost wynagrodzeń jest bardzo ostrożny, ale narastający – zaznaczył profesor.
– Mamy drugi czynnik popytu konsumpcyjnego, czyli wzrost wynagrodzeń w grupie niskich i średnich wynagrodzeń. Oczywiście przyczyniło się do tego działanie regulacyjne państwa, chociażby w postaci płacy minimalnej, minimalnego wynagrodzenia z tytułu umów-zleceń – powiedział Modzelewski.
Przypomniał, że na początku zeszłego roku przedsiębiorcy wyrażali zaniepokojenie możliwym rozwojem sytuacji. – Była taka zła narracja, żyliśmy w świecie wrogiej narracji, że to wszystko ma się źle potoczyć. Pamiętamy prognozy z 2015 roku, że 2016 będzie jeszcze "jak cię mogę", ale już 2017 to będzie kompletna katastrofa.
– Te prognozy okazały się błędne, z czego musiały się wycofać nawet agencje ratingowe. Ale ważniejsza dla nas jest postawa inwestorów, to znaczy małych i średnich przedsiębiorstw – po okresie niepokoju mamy optymistyczne spojrzenie w przyszłość – głównym źródłem optymizmu jest popyt" – powiedział prof. ekspert.
Według niego postawa przedsiębiorców świadczy o tym, że "po wahaniach udało się stworzyć podstawy tzw. ostrożnego optymizmu".
