Copy LinkXFacebookShare

Pies zakopany razem z łańcuchem. Spacerowicz usłyszał pisk

Zakopanego żywcem psa odkrył przypadkowy przechodzień, który spacerował z wnukami po lesie. Policjanci dzięki mieszkańcom okolicy zatrzymali sprawcę bestialskiego znęcania nad zwierzęciem.

O nietypowym znalezisku poinformował ich mieszkaniec Huty Komorowskiej (pow. kolbuszowski, woj. podkarpackie). Z jego relacji wynikało, że podczas spaceru z wnukami, niedaleko przystanku kolejowego usłyszał odgłosy przypominające płacz dziecka.

Szybko zorientował się, że odgłosy dochodzą spod ziemi niedaleko leśnej ścieżki. Razem z synem, po którego poszedł, rozkopali miejsce i tuż pod powierzchnią ziemi zobaczyli żywego psa.

Stróże prawa potraktowali sprawę bardzo serio. Wśród przybyłych na miejsce był m.in. technik kryminalistyki. Wezwano też lekarza weterynarii.

"Policjanci wykonali oględziny miejsca zdarzenia i dokumentację fotograficzną. Jak ustalili, pies został zakopany wraz z łańcuchem w dole głębokości około 50 cm. Wystraszone zwierzę trafiło do przytuliska w Majdanie Królewskim, gdzie przejdzie szczegółowe badania" – opisuje komenda powiatowa w Kolbuszowej.

Śledczy od razu zaczęli pracować nad ustaleniem okoliczności i sprawcy zdarzenia. Zwrócili się też z apelem do okolicznych mieszkańców o pomoc w ustaleniu właściciela zwierzęcia.

Sygnałów było wiele i dzięki nim udało się ustalić sprawcę – zatrzymany i osadzony w areszcie został 55-letni mieszkaniec gminy Majdan Królewski.

Mężczyzna był pijany, miał ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. Podczas wstępnej rozmowy z funkcjonariuszami przyznał, że pies należał do niego. A zakopał czworonoga, bo został potrącony przez samochód i właściciel sądził, że nie żyje.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!