Pani premier nie wyjdzie do rolników
– Mam nadzieję, że resort rolnictwa dojdzie do porozumienia z rolnikami i w czwartek nie dojdzie do protestów w Warszawie – mówi rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska.
Organizacje rolnicze – NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych – zapowiedziały, że w najbliższy czwartek zorganizują "zielone miasteczko" naprzeciwko kancelarii premiera. W ich ocenie w protestach weźmie udział 10 tys. rolników.
Kidawa-Błońska odnosząc się do tych zapowiedzi, wyraziła nadzieję, że do protestu jednak nie dojdzie. – Mam nadzieję, że rozmowy, które ciągle prowadzi minister rolnictwa Marek Sawicki, doprowadzą do tego, że tego miasteczka nie będzie – mówiła w TVN24 rzeczniczka rządu.
– Wiem, że żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo demonstrować, wyrażać swoje poglądy. Jako państwo musimy jednak myśleć też o mieszkańcach Warszawy. Oni także muszą mieć prawo do bezpiecznego i spokojnego przemieszczania się po Warszawie – dodała.
Podkreśliła, że "tak naprawdę jedna organizacja rolnicza chce tego protestu". Co więcej – jak mówiła – przedstawiciele OPZZ RiOR nie chcą rozmawiać o tym, co można zrobić w rolnictwie, ale cały czas nawołują do protestu. – Z takimi osobami bardzo trudno się rozmawia – skwitowała Kidawa-Błońska.
Zapowiedziała, że premier Ewa Kopacz na pewno nie wyjdzie do rolników protestujących w "zielonym miasteczku", szczególnie, że jego organizacja będzie nielegalna. – Premier mówi, że może rozmawiać i od rozmów trudnych nie ucieka, ale to nie może być tak, że jest to forma szantażu – zaznaczyła.
Szefowa stołecznego biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Ewa Gawor poinformowała, że do miasta wpłynęło zawiadomienie o zgromadzeniu publicznym ze strony OPZZ RiOR od 19 do 25 lutego.
Dodała, że do ratusza wpłynęło także drugie zawiadomienie o zgromadzeniu – ze strony NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność", które również ma odbyć się pod KPRM, a ma w nim wziąć udział 500 osób.
