Copy LinkXFacebookShare

Ostatni gospodarz we wsi mówi wprost: rolnictwo jest niszczone

Polskie rolnictwo jest niszczone przez to wielkoprzemysłowe i już naprawdę ledwo dyszy – przekonywał Łukasz Mucha podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa.

Rolnik zabrał głos na spotkaniu posłów dotyczącym problemów wywołanych przez nadmierną koncentrację ferm wielkopowierzchniowych w poszczególnych regionach Polski.


– Chciałbym powiedzieć, że nie chodzi tylko o odory, o odległości, o wirusy, chociaż to też jest oczywiście bardzo ważne, ale przede wszystkim o to, że rolnictwo wielkoprzemysłowe czy fermy towarowe niszczą rzeczywiste polskie rolnictwo. 20 lat temu w mojej wsi, która leży na południu województwa pomorskiego, było ponad 20 gospodarstw, wcale nie takich małych, bo pomiędzy 10 a 30 ha. W tej chwili zostałem sam. Małe nie produkowały jakichś wielkich ilości, ale w każdym były świnie, bydło, bioróżnorodność – opowiadał gospodarz.

Jak wskazywał, w związku z tym, że hodowano zwierzęta, to był "kawałek lucernika", buraki, ziemniaki, a zboża stanowiły maksymalnie 50 proc. areału upraw. Po dwóch dekadach ostało się jedno gospodarstwo, a grunty pozostałych zostały przejęte przez "obszarników".

– Zniknęły miedze między działkami, zadrzewienia i zakrzaczenia. Stawy i rowy zostały zasypane, a woda spuszczona. U nas gleby są raczej lekkie, a teren pagórkowaty. Gdy dwa tygodnie nie pada, to jest susza. Tego wszystkiego nikt nie zauważa. Rolnictwo wielkotowarowe w zasadzie w ciągu ostatnich 20 lat całkowicie zniszczyło hodowlę. O tym się nie mówi – zaznaczał Mucha w Sejmie.


Przekonywał ponadto, że w Polsce nie ma już praktycznie rodzimych świń, pozostały jedynie trzy rasy zachowawcze. To 2-2,5 tys. sztuk macior, na które zdaniem rolnika ciągle koordynatorzy muszą walczyć o pieniądze.
 
– Nie ma też już naszych krów. Dla niepoznaki czarno-białe krowy nazywa się polskim HF, w skrócie PHF, ale to nie są polskie krowy – stwierdził gospodarz.

Według niego, wystarczy spojrzeć na katalog buhajów największej krajowej firmy o charakterze państwowym, bo 90 proc. buhajów oferowanych przez nią nie jest z Polski.

– A te, które nawet są urodzone w Polsce, są albo z zarodków sprowadzonych z Zachodu, albo ich pochodzenie jest też niepolskie. Zostało 4,5 tys. sztuk polskiego bydła w trzech rasach i nikt o tym nie chce pamiętać. To nie jest tylko tak, że cierpią nowi mieszkańcy wsi – podsumował Łukasz Mucha.
 

Zobacz nas w Google News

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?

Aktualności

Składki na ubezpieczenie rolników – KRUS wprowadza zmianę

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR