OOPR: polska marchew gnije na polach, a import bije rekordy. Ta z Rosji ma być ważniejsza?

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
29-11-2025,7:40 Aktualizacja: 29-11-2025,7:52
A A A

Czy polski rolnik naprawdę jest na ostatnim miejscu? Czy marchew importowana z Rosji ma być ważniejsza od tej z polskiego pola? – stawia pytania Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników (OOPR).

Grupa zrzeszająca niezależne, bezpartyjne komitety strajkowe z całej Polski, w swojej najnowszej ocenie rynkowej zwraca uwagę, że „coraz częściej słyszymy, jak to reklamuje się polską żywność”, zachwala znak „polski produkt”, apeluje o wspieranie naszych rolników. Tylko że - jej zdaniem - rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Rolnika nie stać na zebranie własnego plonu

Rolnicy zostawiają marchew na polach, bo przy obecnych kosztach zbioru i ostatnich doniesieniach o możliwym podatku od samozbiorów po prostu nie opłaca się jej ani wykopać, ani oddać potrzebującym. Koszty pracy, paliwa, energii i wymogi administracyjne są tak wysokie, że wielu producentów zwyczajnie nie stać… zebranie własnego plonu. Zamiast wsparcia, jest strach przed karami i dodatkową biurokracją” – czytamy na facebookowym profilu OOPR.

ceny zbóż, rynek zbóż, sprzedaż zbóż, trzoda chlewna

Ceny zbóż. PIR: stabilny rynek zbytu można stworzyć poprzez odbudowę stad trzody chlewnej

Pomoc dla rolników poprzez refundację inwestycji w bioasekurację czy dopłaty do prosiąt, może zminimalizować bariery w wznowieniu produkcji trzody chlewnej, a tym samym stworzyć stabilny rynek zbytu dla zbóż (po odpowiednich cenach)...

Duży import marchwi, także z Rosji i Białorusi

Jednocześnie organizacja przekonuje, że w tym samym czasie do Polski sprowadzono rekordowe ilości marchwi z zagranicy - łącznie ponad 66 tysięcy ton! Warzywa zostały zaimportowane z Holandii, Niemiec, Włoch, ale też - co może najbardziej bulwersować - z Rosji i Białorusi. Według OOPR trafiają do nas właściwie po cenach dumpingowych.

„To jak to jest? Czy polski rolnik naprawdę jest na ostatnim miejscu? Czy marchew z Rosji ma być ważniejsza od tej z polskiego pola? Czy naprawdę nie ma mechanizmów, by choćby w minimalnym stopniu zapewnić pierwszeństwo krajowej żywności na własnym rynku?” – dociekają rolniczy działacze.

Potrzebne są normalne warunki do pracy

Jak podkreślają, polscy rolnicy nie proszą o przywileje, a o normalne warunki do pracy, w których produkcja żywności w Polsce będzie miała sens ekonomiczny.

„Bo bez tego za chwilę ‘polski produkt’ pozostanie tylko znakiem w reklamie, a nie realnym wsparciem polskiej gospodarki i bezpieczeństwa żywnościowego” – przestrzega OOPR.

Źródło: OOPR

Poleć
Udostępnij