Odważna deklaracja ministra. Rolnicy protestowali na rynku
ardanowski_obietnica.jpg_c22a9e70
Minister Ardanowski chce do przyszłego roku naprawić to, co przez lata było niszczone w rolnictwie. Foto_PAP/Piotr Polak
– Stawiam sobie bardzo ambitny cel – to, co przez lata było niszczone i psute w rolnictwie, chcemy do przyszłego roku naprawić – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.
Szef resortu, który wziął udział w ogólnopolskiej konwencji PiS w Sandomierzu, w rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że rząd proponuje konkretne działania, które mają poprawić sytuację w rolnictwie.
Wymienił m.in. przyjętą przez Radę Ministrów ustawę o znakowaniu żywności, która ma wyeliminować fałszowanie żywności, oraz wprowadzaną ustawę zwiększającą uprawnienia UOKiK, żeby "każda firma była skontrolowana czy nie fałszuje, nie kradnie na rynku".
Na rynku pojawili też przeciwnicy polityki rolnej rządu. Próbowali wnieść czarną trumnę z głową świni; trzymali transparenty, na których było napisane m.in.: "Wolni w niewoli. Zniewoleni przez UE i Ukrainę. Rolnicy ziemi sandomiersko-opatowskiej", "stop ASF".
– Te problemy trzeba rozwiązać bardzo szczegółowo, tym bardziej, że narastały przez wiele lat – podkreślił Ardanowski. Dodał, że "jeżeli ktoś ma dobrą wolę, to Polak z Polakiem powinien zawsze umieć się dogadać". – Ja nie widzę tutaj chęci rozmowy z drugiej strony – stwierdził polityk.
Odnosząc się do choroby ASF podkreślił, że wszystkie kraje mają z tym problem, dlatego przede wszystkim trzeba doprowadzić do depopulacji dzika, czemu sprzeciwiają się obrońcy przyrody.
– Jeżeli nie wybijemy dzików w strefach do zera, na pozostałym obszarze do minimalnego poziomu, który pozwoli na odtworzenie kiedyś (tej populacji), to będzie w przyrodzie przechowywany wirus. Trzeba wybić dziki, a mogą to zrobić tylko myśliwi, a oni nie chcą – zaznaczył Ardanowski.
Dodał, że zastanawia się, aby pieniądze przeznaczone na budowę płota wzdłuż wschodniej granicy kraju, który by nie uratował polskiego obszaru przed napływem dzików, przesunąć w części na wzmocnienie bioasekuracji w gospodarstwach i w części jako zachęty finansowe dla myśliwych, aby zaczęli polować.
– Oni tego nie rozumieją. Uważają, że polowanie na dziki, to jest ich dobra wola, przywilej, satysfakcja, obcowanie z przyrodą, że nie muszą. Muszą, to jest ich obowiązek w tej chwili – dodał szef resortu rolnictwa.
Podkreślił, że myśliwych do polowania trzeba gorąco zachęcić, także finansowo. – Wczoraj rozmawiałem z myśliwymi, analizuję stawkę, która byłaby zachęcającą. Ona musi być zróżnicowana w zależności od tego, czy będzie to dzik duży, mały. Rozważam ok. 300 zł od sztuki, może trochę mniej – mówił minister.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
