Copy LinkXFacebookShare

Odnaleziony zbiegły kangur Luluś w dobrym stanie zdrowia

W momencie odłowienia zbiegły kangur Luluś był w dobrej kondycji zdrowotnej – powiedział w środę PAP dyrektor Leśnego Zakładu Doświadczalnego w Murowanej Goślinie (pow. poznański, woj. wielkopolskie). Zwierzę było poszukiwane od soboty.

W weekend Leśny Zakład Doświadczalny w Murowanej Goślinie poinformował, że w lasach Puszczy Zielonki został zaobserwowany kangur. Także w weekend prośbę o pomoc w poszukiwaniach Lulusia opublikowała w mediach społecznościowych właścicielka kangura, pani Honorata. W środę leśny zakład doświadczalny poinformował o odnalezieniu zwierzęcia.

Dyrektor Leśnego Zakładu Doświadczalnego w Murowanej Goślinie Wiesław Krzewina w rozmowie z PAP powiedział, że w momencie odłowienia kangur był w dobrej kondycji zdrowotnej. "Troszeczkę psychicznie się denerwował, bo to jednak było dla niego duże przeżycie – kilka nocy w obcym terenie, wędrówka, ale już się uspokoił, bo jest u siebie" – wskazał.

Zjadł i poszedł spać

Krzewina podał, że Luluś ma trzy lata i pochodzi z hodowli znajdującej się koło podpoznańskiej Puszczy Zielonki. "Od zawsze mieszka w Polsce, więc jest polskim kangurkiem. Uciekł w sobotę rano przez niezamkniętą bramę i wędrował sobie radośnie. Przez te kilka dni pokonał w sumie 15 km" – wskazał dyrektor.

Jak opisał, kangur początkowo poruszał się w centrum Puszczy Zielonki. "To było dla nas stresujące, z jednej strony, bo baliśmy się o jego zdrowie w kontekście wilków, które u nas bytują" – przyznał Krzewina.

Dodał, że w ostatnich dniach Luluś przemieścił się na bardziej otwarte tereny w okolicach miejscowości Bednary i tamtejszego lotniska. "Tam już przestał odbywać długie wędrówki, dzięki czemu udało się go namierzyć na dłużej, zdążyć do niego dojechać. Jego właścicielka, którą on rozpoznaje i bardzo się nie boi, zwabiła go ulubionymi smakołykami i udało mu się podejść do niej bez dużego strachu. Bez dużego stresu dał się złapać i odwieźć do jego ulubionego wybiegu, gdzie szybko rzucił się na drugie śniadanie i poszedł spać, bo był bardzo zmęczony" – opisał.

"Nie jest dla niego problemem zdobywanie pożywienia. Może nie znał wszystkich roślin, które spotkał na swoim ‘gigancie’. Trochę się baliśmy, że spotka roślinę, której nie zna, skosztuje ją i okaże się, że nie będzie dla niego zdrowa, czy bezpieczna. Ale dał sobie radę. Kangury jego rasy lubią liście i trawę" – zaznaczył.

Temperatura sprzyjała

Jak dodał, problemem dla zbiegłego kangura nie była pogoda – w ostatnich dniach w okolicach Poznania temperatury sięgały 30 stopni Celsjusza w ciągu dnia. "Najbardziej martwiliśmy się, że zainteresują się nim drapieżniki – wilki z Puszczy Zielonki czy wałęsające się psy, ale Luluś miał dużo szczęścia, a być może też się dobrze zachowywał" – ocenił dyrektor.

Krzewina wyjaśnił, że w naszym kraju działa kilka hodowli kangurów. "Kangur jest zwierzęciem określonym w przepisach jako ‘towarzysząco-egzotyczne’, czyli właściwie każdy z nas może go mieć, jak psa czy kota. Trzeba mieć tylko pozwolenie na hodowlę itd." – powiedział.

Jak dodał, przed drugą wojną światową na Dolnym Śląsku próbowano hodować kangury jako źródło mięsa. "W Wielkiej Brytanii do dzisiaj żyje wolnościowe stado kangurów złożone właśnie w dużej mierze z takich uciekinierów jak nasz Luluś. One sobie nieźle dają radę, bo kwestia klimatu nie jest aż tak ważna, jak kwestia bezpieczeństwa tych osobników i ewentualnych chorób. To jest jednak obcy gatunek, który nie ma zbyt wielu naturalnych wrogów, z wyjątkiem naszych drapieżników" – opisał.

Zobacz nas w Google News

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR