Odmiany roślin białkowych muszą być dostosowane do regionów

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
14-11-2017,10:10 Aktualizacja: 14-11-2017,10:28
A A A

Prof. Edward Gacek, dyrektor Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych (COBORU) zapewniał, że podstawą do rozszerzenia uprawy gatunków i odmian roślin białkowych będzie ich dobór dostosowany do lokalnych warunków gospodarowania.

Ośrodek realizuje w całej Polsce projekt zakładający kompleksowe badania różnych odmian roślin białkowych z soją na czele. Wyniki mają pozwolić na rekomendację najlepszych z nich. Rozmawiano o tym podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa, poświęconemu działaniom mającym ograniczyć zapotrzebowania na importowane białko sojowe przeznaczone do żywienia zwierząt.

pasze GMO, soja, zakaz stosowania pasz GMO,

Zakaz stosowania pasz GMO. Czy grozi nam deficyt białkowy?

Ograniczenie zapotrzebowania na importowane białko sojowe przeznaczone do żywienia zwierząt oraz możliwości zastąpienia śruty sojowej krajowym białkiem roślinnym. To główne tematy posiedzenia Komisji Rolnictwa, które odbyło się 25...

- Rozpoczęliśmy intensywne, szeroko zakrojone prace nad przydatnością odmian znajdujących się w krajowym rejestrze i napływających do Polski z katalogu wspólnotowego. W przypadku soi to aż dwie trzecie odmian. A o dwóch trzecich z nich prawie nic nie wiemy. Dlatego w przypadku soi rozszerzyliśmy liczbę doświadczeń o 50 proc. i zwiększyliśmy rozmieszczenie terytorialne - podkreślał prof. Gacek.

Naukowiec zaznaczał, że aby stwierdzić przydatność rejonów glebowo-klimatycznych do uprawy soi i wszystkich innych roślin białkowych, należy najpierw przeprowadzić doświadczenia.

- Dobór trzeba prowadzić we właściwy, efektywny i regularny sposób. Jest to tym bardziej istotne, że coraz więcej niesprawdzonych odmian przychodzi do nas z Europy. Coraz więcej z nich jest oferowanych rolnikom, a ci są narażani na ryzyko uprawy. A jak rolnik raz się sparzy, to już drugi raz nie będzie się bawił w uprawę - wskazywał szef COBORU.

Ekspert opowiadał też o plonowaniu roślin strączkowych. W przypadku bobiku było to średnio 4,8 tony z hektara (od 2,7 do 7,7 t w zależności od rejonów), grochu siewnego - 5,1 t z ha (3,6-7,2 t), łubinu żółtego - 2,8 t (1,7-4,5 t), a łubinu wąskolistnego 1,8 t.

Jeżeli chodzi o soję, to w rejonach korzystnych (Opolszczyzna i Dolny Śląsk) plony wynoszą powyżej 4 tony z hektara. Niewiele mniejsze osiągnięto też jednak na plantacjach w woj. kujawsko-pomorskim.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj