Copy LinkXFacebookShare

O włos od tragedii. Zabłąkana kula trafiła w dom

Policjanci z komendy w Łukowie (woj. lubelskie) wciąż prowadzą postępowanie wyjaśniające okoliczności groźnego zdarzenia w miejscowości Sięciaszka. Przede wszystkim muszą ustalić, czy to kula z pistoletu myśliwego trafiła w dom.

Mieszkające w nim małżeństwo akurat (5 lipca) korzystało z wieczornego wypoczynku na tarasie, gdy "coś" obok nich przeleciało i pod uderzeniu w ścianę upadło na podłogę.

– Oglądając leżący na tarasie niewielki metalowy przedmiot, małżonkowie domyślili się, że może to być pocisk karabinowy. O swym znalezisku poinformowali natychmiast dyżurnego łukowskiej komendy policji – relacjonuje asp. szt. Marcin Józwik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Łukowie.

Jak dodaje, ustalający okoliczności zdarzenia policjanci dowiedzieli się, że sąsiad małżeństwa słyszał wcześniej kilka dziwnych odgłosów, coś jakby wystrzałów petard, dobiegających do niego od strony pól uprawnych. Wówczas mundurowi założyli, że w tych okolicach mógł znajdować się myśliwy z lokalnego koła łowieckiego. Te przypuszczenia się potwierdziły.

– Okazało się, że w tamtym rejonie polował 39-latek z Łukowa. Myśliwy mówił funkcjonariuszom, że wieczorem polował na lisy i że faktycznie oddał w ich kierunku kilka strzałów. Zapewniał, że nie kierował broni w kierunku zabudowań. Jednak wszystko wskazuje na to, że jeden z pocisków trafił w dom w Sięciaszce. Na szczęście nikomu nic się nie stało – opisuje asp. szt. Józwik.

Broń i amunicja myśliwego zostały zabezpieczone. Trwa postępowanie, które ma dać odpowiedź na pytanie, czy myśliwy dochował wszelkich środków ostrożności w trakcie polowania oraz czy nie naraził małżonków z Sięciaszki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!