NIK alarmuje: zdezelowane autobusy wożą dzieci do szkół

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
26-05-2015,8:45 Aktualizacja: 26-05-2015,9:03
A A A

Większość dzieci z terenów wiejskich korzysta z organizowanych przez gminy dowozów do szkoły. Niestety, często jakość tych dowozów pozostawia wiele do życzenia. Potwierdziła to ostatnia kontrola NIK.

Obowiązek zapewnienia dowozu dzieci do przedszkola lub szkoły w określonych sytuacjach spoczywa na urzędzie gminy. Ze względu na odległości, rzecz dotyczy głównie obszarów wiejskich.

Mimo dopłat do ekologicznych upraw sadowniczych produkcja owoców nie wzrosła.

NIK: Rolnicy sadzili drzewa, by zdobyć fundusze UE, a nie zbierać plony

Najwyższa Izba Kontroli informuje w najnowszym raporcie, że polscy gospodarze sadzili drzewa, by uzyskać unijne dopłaty, a nie zebrać plony. Dopiero w 2014 r. dopłaty uzależniono od plonów.   - Raport jest sprzed roku i wychwycono w nim...
Najczęściej transport dzieci jest realizowany przez podmioty wyłonione w przetargach. Samorządy wpisują co prawda w dokumentację tych zamówień różne wymogi co do np. wieku autobusów, stanu technicznego itp. Ale to jak się okazuje nie stanowi zabezpieczenia przed nieprawidłowościami, które w konsekwencji zagrażają bezpieczeństwu przewożonych uczniów.

Policja ciągle podaje informacje takie, jak ta z gminy Czarnia (woj. mazowieckie), gdzie szczegółowa kontrola autobusu szkolnego, wykazała braki i usterki w oświetleniu, nadmiernie zużyte opony, szereg wycieków płynów eksploatacyjnych. Niesprawny był też układ wydechowy, z którego spaliny dostawały się do wnętrza pojazdu.

Szkolne dowozy wzięła też ostatnio pod lupę Najwyższa Izba Kontroli. Sprawdziła w tym zakresie sześć wielkopolskich gmin. Jedynie gmina Kwilcz prawidłowo realizowała wszystkie zadania związane z dowozem dzieci do szkół.

Pięć pozostałych samorządów co prawda zapewniło dzieciom i uczniom dowożonym do przedszkoli i szkół bezpłatne gimbusy, jednak kontrolerzy NIK przy udziale przedstawicieli Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Poznaniu stwierdzili rażące nieprawidłowości i zaniedbania w organizacji tych przewozów.

Najpoważniejsze zarzuty dotyczyły stanu technicznego pojazdów i jakości opieki nad dziećmi.

NIK na fermach. Jest wiele nieprawidłowości

Najwyższa Izba Kontroli badając nadzór nad funkcjonowaniem ferm zwierząt w woj. lubuskim uznała, że nie wszędzie był on prowadzony prawidłowo - poinformował PAP Zdzisław Szafrański z Delegatury NIK w Zielonej Górze.    W...
"Szczególnie naganne przykłady wskazane przez kontrolerów to przypadki przewożenia dzieci niesprawnymi pojazdami, ujawnione w dwóch gminach. W jednej z nich - w Brzezinach gminny autobus miał niesprawne światła cofania i oświetlenie tablicy rejestracyjnej, a z przewodów wyciekały płyny eksploatacyjne (Inspekcja Transportu Drogowego zatrzymała dowód rejestracyjny pojazdu oraz wystawiła mandat karny). Z kolei w Ostrowie zatrzymano dowód rejestracyjny pojazdu z uwagi na zły stan techniczny: uszkodzone ogumienie, wyciek płynów, uszkodzoną podłogę w części pasażerskiej, zepsute mocowania foteli oraz uszkodzony układ jezdny" - informuje NIK.

Były też zastrzeżenia do jakości opieki nad uczniami podczas przejazdów. Na przykład opiekunowie nie wiedzieli ani ilu uczniów znajdowało się pod ich opieką, ani ilu uczniów powinno wysiąść w poszczególnych punktach. W dodatku kierowcy wysadzali dzieci w niebezpiecznych miejscach, np. na skrzyżowaniu.

Jakby tego było mało, nie wszyscy przewoźnicy mieli zezwolenie na wykonywanie regularnych przewozów specjalnych, które jest bezwzględnie wymagane w przypadku przewozów szkolnych.

Zdarzył się również przypadek, gdy łączny czas oczekiwania na przejazd i samego dowozu (cztery godziny lekcyjne) był dłuższy niż zajęcia szkolne, na które uczniów dowieziono (np. trzy godziny lekcyjne). Taka sytuacja była w ocenie NIK wynikiem niestarannego przygotowania harmonogramu dojazdów.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj