Copy LinkXFacebookShare

NIK alarmuje: zdezelowane autobusy wożą dzieci do szkół

Większość dzieci z terenów wiejskich korzysta z organizowanych przez gminy dowozów do szkoły. Niestety, często jakość tych dowozów pozostawia wiele do życzenia. Potwierdziła to ostatnia kontrola NIK.

Obowiązek zapewnienia dowozu dzieci do przedszkola lub szkoły w określonych sytuacjach spoczywa na urzędzie gminy. Ze względu na odległości, rzecz dotyczy głównie obszarów wiejskich.

Najczęściej transport dzieci jest realizowany przez podmioty wyłonione w przetargach. Samorządy wpisują co prawda w dokumentację tych zamówień różne wymogi co do np. wieku autobusów, stanu technicznego itp. Ale to jak się okazuje nie stanowi zabezpieczenia przed nieprawidłowościami, które w konsekwencji zagrażają bezpieczeństwu przewożonych uczniów.

Policja ciągle podaje informacje takie, jak ta z gminy Czarnia (woj. mazowieckie), gdzie szczegółowa kontrola autobusu szkolnego, wykazała braki i usterki w oświetleniu, nadmiernie zużyte opony, szereg wycieków płynów eksploatacyjnych. Niesprawny był też układ wydechowy, z którego spaliny dostawały się do wnętrza pojazdu.

Szkolne dowozy wzięła też ostatnio pod lupę Najwyższa Izba Kontroli. Sprawdziła w tym zakresie sześć wielkopolskich gmin. Jedynie gmina Kwilcz prawidłowo realizowała wszystkie zadania związane z dowozem dzieci do szkół.

Pięć pozostałych samorządów co prawda zapewniło dzieciom i uczniom dowożonym do przedszkoli i szkół bezpłatne gimbusy, jednak kontrolerzy NIK przy udziale przedstawicieli Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Poznaniu stwierdzili rażące nieprawidłowości i zaniedbania w organizacji tych przewozów.

Najpoważniejsze zarzuty dotyczyły stanu technicznego pojazdów i jakości opieki nad dziećmi.

"Szczególnie naganne przykłady wskazane przez kontrolerów to przypadki przewożenia dzieci niesprawnymi pojazdami, ujawnione w dwóch gminach. W jednej z nich – w Brzezinach gminny autobus miał niesprawne światła cofania i oświetlenie tablicy rejestracyjnej, a z przewodów wyciekały płyny eksploatacyjne (Inspekcja Transportu Drogowego zatrzymała dowód rejestracyjny pojazdu oraz wystawiła mandat karny). Z kolei w Ostrowie zatrzymano dowód rejestracyjny pojazdu z uwagi na zły stan techniczny: uszkodzone ogumienie, wyciek płynów, uszkodzoną podłogę w części pasażerskiej, zepsute mocowania foteli oraz uszkodzony układ jezdny" – informuje NIK.

Były też zastrzeżenia do jakości opieki nad uczniami podczas przejazdów. Na przykład opiekunowie nie wiedzieli ani ilu uczniów znajdowało się pod ich opieką, ani ilu uczniów powinno wysiąść w poszczególnych punktach. W dodatku kierowcy wysadzali dzieci w niebezpiecznych miejscach, np. na skrzyżowaniu.

Jakby tego było mało, nie wszyscy przewoźnicy mieli zezwolenie na wykonywanie regularnych przewozów specjalnych, które jest bezwzględnie wymagane w przypadku przewozów szkolnych.

Zdarzył się również przypadek, gdy łączny czas oczekiwania na przejazd i samego dowozu (cztery godziny lekcyjne) był dłuższy niż zajęcia szkolne, na które uczniów dowieziono (np. trzy godziny lekcyjne). Taka sytuacja była w ocenie NIK wynikiem niestarannego przygotowania harmonogramu dojazdów.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!