Copy LinkXFacebookShare

Nielegalna praca nie popłaca. Wyjeżdżają z „wilczymi biletami”

Kolejni cudzoziemcy płacą mandaty lub opuszczają Polskę z "wilczymi biletami" w związku z nielegalną pracą. Zamianą przysłowiowej siekiery na kijek okazała się też podróż na zbiór pomidorów do Holandii zamiast załatwionego formalnie zatrudnienia w Polsce.

W tym ostatnim przypadku chodzi o 50-letniego obywatela Ukrainy, przekazanego nam przez władze holenderskie w ramach tzw. readmisji.


Funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Krakowie-Balicach, którzy przeprowadzili wobec cudzoziemca kontrolę legalności pobytu, dokładnie przeanalizowali jego sytuację.

Okazało się, że mężczyzna pracował legalnie w Polsce, ale w lipcu postanowił wyjechać do Holandii. Tam czekała na niego teoretycznie lepiej płatna, choć nielegalna, praca przy zbiorze pomidorów.

"Cudzoziemiec oświadczył, że w ciągu dwóch miesięcy pracy w Holandii nie otrzymał żadnego wynagrodzenia. Ponadto przyznał, że to właśnie nieuczciwi pracodawcy powiadomili holenderską policję o fakcie wykonywania przez niego nielegalnej pracy, za co został zatrzymany i deportowany do Polski" – relacjonuje Karpacki Oddział Straży Granicznej.

W naszym kraju obywatela Ukrainy czekały kolejne nieprzyjemności. Funkcjonariusze SG stwierdzili, że cel i warunki jego pobytu były niezgodne z deklarowanymi.

W konsekwencji zapadła decyzja o cofnięciu mężczyźnie wizy. Został zobowiązany do opuszczenia terytorium Polski w terminie 15 dni z zakazem ponownego wjazdu do Polski oraz wszystkich krajów strefy Schengen przez 6 miesięcy.


Decyzje zobowiązujące do powrotu do ojczyzny zostały także wydane wobec dwóch z ośmiu Ukraińców przyłapanych na nielegalnej pracy w jednej z firm zajmujących się uprawą i sortowaniem owoców i warzyw na terenie Podkarpacia. Na pozostałych zostały nałożone mandaty karne.

"Nieprawidłowości polegały na tym, iż część z cudzoziemców nie posiadała wymaganych zezwoleń na pracę sezonową, umów o pracę albo wykonywała  pracę na podstawie zezwoleń MRG, tj. dokumentu, który nie uprawniał ich do zatrudnienia" – informuje Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej.

Jak dodaje, względem pracodawcy zostaną także wszczęte czynności wyjaśniające w sprawie. Za powierzenie cudzoziemcom nielegalnego wykonywania pracy grozi kara pieniężna od tysiąca nawet do 30 tys. zł.

W sprawach "lewej" pracy cudzoziemców i niezgodnego z deklarowanym celu pobytu interweniowali ostatnio także pogranicznicy z oddziałów Morskiego i Nadodrzańskiego. Z reguły kończyło się na decyzjach administracyjnych zobowiązujących obcokrajowców do powrotu do siebie z okresowym "wilczym biletem".
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!