Nie potrafimy gospodarować wodą. Płynie bezproduktywnie do Bałtyku

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
17-07-2018,10:50 Aktualizacja: 17-07-2018,11:09
A A A

Ekolog Adam Ulbrych podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa dotyczącego suszy podkreślał, że zjawisko to nie bierze się tylko z tego, że nie ma opadów, ale przede wszystkim z tego, że jako państwo nie potrafimy gospodarować wodą.

- Zostały zniszczone służby melioracyjne, zniszczono cały system. Nie szkoli się meliorantów. Najwyższy czas zacząć używać rozumu. W moim powiecie, w woj. opolskim, jest ogłoszona susza. Jednocześnie są filmy z maja, na których samochody jak amfibie pływają po ulicach miasta - opowiadał ekspert.

wody polskie, prawo wodne, urządzenia wodne, mazury,  Krzysztof Stachowski, Zarząd Zlewni w Giżycku

Wody Polskie zapewniają. Nielegalne ogrodzenia jezior będą znikać

Pracownicy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie prowadzą na Mazurach kontrole właścicielskie. Sprawdzana jest legalność urządzeń wodnych jak np. pomosty i stan grodzenia linii brzegowej. Nielegalne płoty gospodarstw będą musiały...

Jego zdaniem za dużo czasu traci się na niepotrzebne emocje, a problem pozostaje nierozwiązany. - Kiedyś ktoś się tym zajmował, ktoś o to dbał, robił zastawki, zatrzymywał wodę. Co się zmieniło? Kupujecie ogromne ciągniki. Krzyczycie w marcu, że jest mokro i nie da się wjechać na pole, a w maju szukacie wody. Nie da się tak. Wróćmy do dobrych praktyk. Trzeba znaleźć na to czas i ludzi, którzy będą chcieli się tym zająć - apelował ekolog.

Minister Ardanowski, dziękując za ten głos, także podkreślał, że kluczowym wyzwaniem jest racjonalna gospodarka wodą, która została postawiona na głowie. Przypominał czasy PRL, gdy osuszano tereny i meliorowano wręcz piachy. Ale i teraz nie jest dobrze.

- Koparko-ładowarki są w prawie każdym gospodarstwie. Zasypujemy wszystko, eliminujemy nie tylko to, co jest ważne dla przyrody, dla bioróżnorodności, ale również stwarzało mikroklimat, dawało wilgotność, parowanie. Spółki wodne nie są panaceum na wszystko - wskazywał polityk.

Przypominał o zmianie zarządcy wód na nowo powstałe gospodarstwo "Wody Polskie".

nowe prawo wodne, prawo wodne, opłaty za wodę, wody polskie, deszczówka

Prawo wodne do poprawki. Rząd chce ograniczyć biurokrację

Podmioty, które mają umowy z Wodami Polskimi, będą mogły je kontynuować bez przeprowadzenia przetargu - takie np. rozwiązanie przewiduje projekt noweli Prawa wodnego, którym ma zająć się rząd. Celem projektu jest m.in. ograniczenie...

- Powszechne narzekanie rolników dotyczyło funkcjonowania wojewódzkich zarządów melioracji i urządzeń wodnych, które były powołane głównie po to, żeby zapobiegać powodziom, żeby nie dopuścić do wystąpienia wód, tylko szybko odprowadzić je do Bałtyku. Nie brano pod uwagę potrzeby zatrzymywania wody, retencji w systemach melioracyjnych, otwartych i zamkniętych, oczkach wodnych, podpiętrzeniu stawów, jezior. Teraz będzie się to działo - przekonywał szef resortu rolnictwa.

Wprowadzono ponadto zarządzanie zlewniowe. Do tej pory zarząd wojewódzki miał kompetencje do granicy województwa. Istniały podziały administracyjne, a woda z granic regionu nic sobie przecież nie robi.

- Mamy dużo wody, tyle że 93 proc. bezproduktywnie płynie do Bałtyku. Czy tylko i wyłącznie do Pana Boga mamy mieć o to pretensje? - pytał retorycznie minister. Wskazał ponadto na dużą rolę samorządów w kwestii gospodarowania wodami przez różne inwestycje. I zapewnił, iż zamierza w kwestii gospodarki wodnej dokonać zmian.

- Będzie potrzebny każdy, kto ma wiedzę na ten temat. Oczekuję, że jednymi z głównych inicjatorów naprawy gospodarki wodnej w Polsce będą sami rolnicy, ponieważ ich to bezpośrednio dotyczy - podsumował Jan Krzysztof Ardanowski.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement