Copy LinkXFacebookShare

Nie płacą w terminie. Rolnicy mają poważne problemy

Powiększające się należności mogą okazać się gwoździem do trumny dla każdego podmiotu gospodarczego. Nie inaczej jest z gospodarstwami rolnymi. A te miewają spore kłopoty z płatnościami od kontrahentów.

Zwrócił nam na to uwagę rolnik z powiatu mławskiego na Mazowszu, który omal nie stracił płynności finansowej z takich właśnie powodów.

– Trochę zlitował się nade mną bank. Ponieważ wzorowo spłacałem dotąd kredyty za sprzęt, udzielili mi dodatkowego, krótkotrwałego kredytu, można powiedzieć na przeżycie. Zaraz po żniwach sprzedam część zboża, słomy, to powinienem wyjść na prostą. Chyba, że znowu nie zapłacą – powiedział nam gospodarz.

Takie doświadczenia stały się jego udziałem niejednokrotnie. Od blisko dwóch lat czeka na zapłatę za baloty, które skupowała po wioskach w jego okolicy firma z przeznaczeniem najprawdopodobniej do jakiejś fabryki. To kwestia niemal 30 tys. złotych.

– Czekałem na kasę, mamili mnie, obiecywali, że za tydzień, za miesiąc itd. Użalali się, że im odbiorca też nie zapłacił, ale w sumie co mnie to obchodzi. W końcu sprawa poszła do komornika i z tego co wiem, to się przestraszyli i mam moje pieniądze dostać do końca wakacji – opowiada rolnik.

Tylko część należnej zapłaty dostał także za zeszłoroczne zboże, a to bardzo ważny punkt corocznego budżetu jego gospodarstwa, bo nastawione jest ono przede wszystkim na produkcję roślinną.

– W tej sytuacji są też moi sąsiedzi. Jeden z nich nas namówił na wspólną sprzedaż ziarna do skupu na Pomorzu. Żałuję tej decyzji, bo dotąd sprzedawałem na miejscu i choć pieniądze były mniejsze, to na czas. Zresztą część zboża sprzedałem właśnie na miejscu i zapłata była uczciwa. Tylko z tym Pomorzem jest kłopot. Podpisaliśmy koniec końców ugody i płacą w ratach, choć też wcale nie zawsze w terminach. No ale lepsze to, niż nie zobaczyć tej kasy w ogóle, a tak się zapowiadało – nie ukrywa nasz rozmówca.

Jak by tego było mało, w maju sprzedał tuczniki za kwotę 7 tys. zł z określonym, 21-dniowym terminem płatności. Na konto nie trafiła jednak z tego tytułu ani jedna złotówka. – Dzwonię tam, słyszę, że szefa nie ma, wyszedł, itd. Byłem osobiście, to był na jakimś spotkaniu. A skup i ubój się normalnie odbywał. Bratanek jest po studiach prawniczych, napisał pisma do nich i prokuratury. I czekam co dalej – narzeka rolnik.

Jak zaznacza, problemy z należnymi płatnościami ma wielu gospodarzy. – Z tego co słyszę od kolegów, to "krowiarze" ostatnio raczej za mleko mają płacone w terminie. Ale reszta, za świnie, zboża, warzywa, nawet za usługi rolne wcale nierzadko musi walczyć o zapłatę. A przecież z czegoś trzeba żyć i mieć na bieżącą działalność, paliwo, nawozy, itd. – wymienia gospodarz.

Jego zdaniem wszystkiemu winne jest złe prawo, powodujące, że jak nie ma dobrej woli dłużnika, to w części przypadków o zaległych pieniądzach można zapomnieć.

– Wystarczy, żeby traktować tych co nie płacą jak zwykłych złodziei. Od razu ich za kraty, a majątek na licytację. Także ten ukryty, przepisany na innych. Mój znajomy oddał sprawę zaległości za płody rolne do komornika. Ale podobno ten, co skupował, nie ma nic na siebie i nic się właściwie w tym temacie nie dzieje – wskazuje gospodarz.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!