Copy LinkXFacebookShare

Nie da się żyć z 5 hektarów. Debata o Zielonym Ładzie

O definicji gospodarstw, wspieraniu tych małych oraz produkcji ekologicznej i stojących u progu wyzwaniach dla rolnictwa – debatowano podczas zorganizowanej w Senacie konferencji "Zielony ład – szanse i zagrożenia dla polskiego rolnictwa".

Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych zwracał uwagę, że zmienia się cała WPR, przechodzimy do tzw. zielonego ładu, który za główny cel ma ochronę klimatu i środowiska.


– Szkoda, że w nie mówi się o roli jaką rolnictwo ogrywa w produkcji energii, bo miejscem produkcji zielonej energii są właśnie obszary wiejskie. Rolnicy przez to już robią dużo dla klimatu, niestety nie jest ich winą, że sieci dystrybucyjne są przestarzałe – mówił szef KRIR.

W dyskusji o definicji gospodarstw przypominał, że wiele mówi się wspieraniu tych małych, tymczasem nie można mówić, że w rolnictwie da się wyżyć z 5 ha. A jednocześnie propozycje UE w zakresie nowej polityki rolnej wyglądają jak początek walki z gospodarstwami towarowymi, którym tłumaczono, żeby się powiększać, bo tylko to ma przyszłość i musi nastąpić koncentracja produkcji, bo żywność ma być tania.

– Wszyscy chcemy chronić klimat, wszyscy chcemy chronić ziemię, bo wszyscy chcemy żyć długo i szczęśliwie, ale nie możemy uzależniać premii ekologicznej od posiadania maksymalnie do 50 ha, bo to oznacza, że jak rolnik ma 51 hektarów to już jest nieekologiczny. To jest absurd – zaznaczał szef samorządu rolniczego.


Odniósł się także do wymogu ugorowania gruntów na poziomie 4 proc., który jest jednym z podstawowych wymagań, aby otrzymać dopłatę 118 euro. Zdaniem Szmulewicza jest to sztuczne wyłączanie, które tylko zmniejszy dochód w gospodarstwie, a czy przyczyni się do polepszenia klimatu – nikt tego nie wie.  

Prezes KRIR przypomniał ponadto, że do czerwca trwają jeszcze konsultacje m.in. w zakresie ekoschematów itd. Wiele uwag nie zostało uwzględnionych. A 1 stycznia 2023 r. według założeń wchodzą nowe przepisy i nie wiadomo, czy systemy informatyczne są przygotowane. I czy ARiMR jest przygotowana do nowych zasad.

– Druga sprawa, czy przygotowany jest rolnik? Co będzie, nikt nie wie, do czerwca jesteśmy nadal na etapie projektów. Jeśli w czerwcu zakończymy proces uzgodnień, to zostaje nam tylko pół roku do wejścia w życie tych przepisów – wskazywał prelegent.


Janusz Wojciechowski, unijny komisarz ds. rolnictwa i rozwoju wsi przekonywał natomiast, że mimo wielu wyzwań i trudności, jakie trzeba pokonać, by spełnić wymagania i ograniczenia Zielonego Ładu i nowej Wspólnej Polityki Rolnej, stanowią szansę dla polskiego rolnictwa.

Są też szansą na odwrócenie negatywnych tendencji w europejskim rolnictwie, m.in. przekształcania go w wielki przemysł. Apelował, by aktywnie włączać się w dyskusję nad Krajowym Planem Strategicznym, bo to właśnie ten dokument określi konkretne rozwiązania dla rolnictwa, wynikające z polskich uwarunkowań. – Tyle Zielonego Ładu w polskim rolnictwie, ile będzie go w Krajowym Planie Strategicznym – przekonywał Wojciechowski.

Jak podkreślał, Bruksela wskazała ramy Zielonego Ładu, dając krajom członkowskim możliwość dostosowania go do swoich warunków i struktury gospodarstw. – Do niczego nie będziemy rolników zmuszać – powiedział. Wielokrotnie podkreślał też, że celem Zielonego Ładu nie jest ograniczenie produkcji rolnej w Unii Europejskiej. Zapewnił również, że nie dopuści do likwidacji małych gospodarstw.


O KPS mówił Henryk Kowalczyk, minister rolnictwa. Jak podkreślił, polityczne założenia Zielonego Ładu przekłada na możliwości polskiego rolnictwa. I tak np. przewiduje podwojenie liczby gospodarstw ekologicznych (obecnie ponad 3 proc.) czy wsparcie dla przetwórstwa żywności ekologicznej.

Za ważny cel polityk uznał zmniejszenie liczby i tempa ubytku gospodarstw, wprowadzenie zachęt dla młodych rolników, przeciwdziałanie negatywnym tendencjom demograficznym, redukcję stosowania nawozów i środków ochrony roślin czy promocję nawozów naturalnych w celu ograniczenia stosowania nawozów mineralnych.

– Spójrzmy na to od strony naszych możliwości konkurowania na rynku europejskim. W jaki sposób do tych problemów podejdziemy, zależy wyłącznie od nas. Dopóki nie zakończą się negocjacje z Komisją Europejską w sprawie dokumentu strategicznego, sprawa jest otwarta, dlatego zachęcam do dyskusji – skwitował Kowalczyk.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!