Copy LinkXFacebookShare

Na zalanych gruntach można uprawiać trzcinę, pałkę. To ma być pasza dla zwierząt?

Gospodarze z Podlasia już zaczynają się borykać z dążeniem przyrodników i instytucji do odtwarzania bagien i torfowisk, co w przyszłości dotknie też inne regiony. Zwracają uwagę na ograniczenie produkcji rolnej, które może spowodować forsowane przez Unie Europejską prawo.

Chodzi o rozporządzenie w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych (Nature Restoration Law), o potencjalnych skutkach którego alarmowali już polscy politycy i eksperci .

Temat poruszyła teraz Podlaska Izba Rolnicza, bo region może być szczególnie dotknięty tzw. planami ochronnymi, mającymi powstać w ramach rozporządzenia mniej więcej w ciągu 2 lat. Będą obejmować obowiązkowo m.in. nawadnianie osuszonych niegdyś torfowisk, wykorzystywanych obecnie jako grunty rolne.

Naukowcy lobbują odbudowę torfowisk

"Należy zauważyć, że powierzchnia naturalnych i przekształconych mokradeł w Polsce została oszacowana na 5,7 mln ha, czyli 18 proc. obszaru kraju (bez wód morskich). Około 1,6 mln ha zajmują torfowiska użytkowane rolniczo, 3,6 mln ha to mokradła lądowe nietorfowe, a wody powierzchniowe pokrywają ok. 0,5 mln ha. 85 proc. torfowisk jest przesuszonych, a jedynie ok. 15 proc. zachowało charakter bagienny i potencjalne zdolności akumulacji torfu. W chwili obecnej naukowcy bardzo mocno lobbują odbudowę torfowisk" – wskazuje w wystąpieniu Grzegorz Leszczyński, prezes PIR.

W ocenie naukowców, odbudowa i ponowne nawodnienie gleb organicznych użytkowanych rolniczo (jako grunty orne czy łąki), które stanowią osuszone torfowiska, przyniosą korzyści w zakresie różnorodności biologicznej i znacznej redukcji emisji gazów cieplarnianych, przyczyniając się jednocześnie do zróżnicowania krajobrazu rolniczego.


Procenty i daty już są

Autorzy tworzonego unijnego prawa przekonują, że istnieją sposoby zagospodarowania podmokłych torfowisk w postaci uprawy trzcin, borówek, żurawiny czy wypasu wołów domowych.

Podlaski samorząd rolniczy zwraca uwagę, że środki odbudowy gleb użytkowanych rolniczo, które są przesuszonymi torfowiskami, muszą być zgodnie z zapisami rozporządzenia wprowadzone w odniesieniu do co najmniej:

  • 30 proc. takich obszarów do 2030 r., z czego co najmniej jedna czwarta musi zostać ponownie nawodniona
  • 50 proc. takich obszarów do 2040 r., z czego co najmniej połowa musi zostać ponownie nawodniona
  • 70 proc. takich obszarów do 2050 r., z czego co najmniej połowa musi zostać ponownie nawodniona

Trzciny paszą dla krów?

Jak podkreśla w piśmie podlaska izba, zgodnie z Porozumieniem Paryskim sektor rolniczy, podobnie jak reszta gospodarki, powinien zredukować emisję CO2 do zera do 2050 r. Nie da się tego podobno osiągnąć bez nawadniania osuszonych torfowisk.


"Obszar po restytucji jest bardzo żyzny. Można to wykorzystać, uprawiając na przykład trzcinę, pałkę wodną czy olszynę. Ale czy w województwie podlaskim – zagłębiu mleczarskim – te uprawy zabezpiecza paszę dla zwierząt?" – pyta Leszczyński.

Zastrzega, że należy wziąć pod uwagę, jak wielki obszar torfowisk będzie podlegał w regionie ponownemu nawodnieniu. "W Polsce dotyczy to również Żuław Wiślanych oraz Warmii i Mazur. Wprowadzone ekosystemy graniczące z polami uprawnymi będą dodatkowo znacznie zagrażać istniejącym uprawom przez nadmiernie rozmnażającą się dziką zwierzynę" – zwraca uwagę szef PIR.

Podlaska izba wystąpienie skierowała do Krajowej Rady Izb Rolniczych z prośbą o reakcję na forach krajowym i europejskim oraz do samorządu województwa z wnioskiem o przedstawienie opinii o tym dokumencie wystawionej dla Europejskiego Komitetu Regionów.

"Uważamy, ze zapisy zawarte w rozporządzeniu dążą do ograniczenia działalności rolniczej, a tym samym stwarzają zagrożenie, jakim jest ograniczenie produkcji żywności, z czym jako samorząd rolniczy nie możemy się zgodzić" – podsumował Leszczyński.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!