Copy LinkXFacebookShare

Myśliwy ma zapłacić Skarbowi Państwa 28 tys. zł za dwa zabite łosie

73-letni myśliwy, wobec którego warunkowo umorzono postępowania karne dotyczące zastrzelenia dwóch łosi, ma zapłacić Skarbowi Państwa 28 tys. zł ekwiwalentu za zabicie zwierząt, na których odstrzał obowiązuje od lat moratorium – orzekł w środę Sąd Okręgowy w Łomży (Podlaskie).

W sierpniu Sąd Rejonowy w Zambrowie nieprawomocnie warunkowo umorzył postępowanie karne na dwuletni okres próby, myśliwy ma też zapłacić 5 tys. zł świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Łomżyński sąd rozpoznawał apelacje od tego wyroku, złożone przez prokuraturę i wojewodę podlaskiego.

Nałożenie obowiązku naprawienia szkody

Prokuratura, która w pierwszej instancji chciała m.in. kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu, warunkowe umorzenie postępowania uznała za orzeczenie zbyt łagodne. Wojewoda podlaski, występujący w sprawie jako oskarżyciel posiłkowy chciał, by oskarżony zapłacił również finansowy ekwiwalent za zabicie zwierząt, na których odstrzał obowiązuje moratorium, ale zambrowski sąd odstąpił od zasądzenia takiego odszkodowania.

Sąd Okręgowy w Łomży zmienił jednak wyrok w tym zakresie, odwołał się do przepisów mówiących o tym, że w przypadku warunkowego umorzenia postępowania sąd nakłada na sprawcę obowiązek naprawienia szkody. Orzekł, że myśliwy ma zapłacić na rzecz Skarbu Państwa 28 tys. zł – poinformował PAP prezes łomżyńskiego sądu Jan Leszczewski. Apelacji prokuratury sąd nie uwzględnił. Wyrok jest prawomocny.

Myśliwy mówił, że popełnił fatalny błąd

Zbiorowe polowanie miało miejsce w listopadzie ub. roku niedaleko podlaskiej miejscowości Grądy Woniecko. Tuż po nim myśliwy mówił, że łosie pomylił z jeleniami i sarnami, na które odbywało się polowanie. Mówił też wówczas, że zwierzęta przebiegały przez drogę, pod słońce nie widział dokładnie, że to nie jelenie, a łosie – klępa z łoszakiem. Oddał dwa szybkie strzały.

W śledztwie nadzorowanym przez Prokuraturę Rejonową w Zambrowie 73-letni myśliwy usłyszał zarzut polowania w czasie ochronnym – czyli w czasie obowiązywania moratorium na odstrzał łosi – groziło mu do pięciu lat więzienia.

Przed zambrowskim sądem przyznał się, że popełnił "fatalny błąd". Dodał, że strzela szybko i celnie, w kole łowieckim jest od 40 lat i nigdy nie był karany dyscyplinarnie. "Bardzo żałuję tego czynu, w najczarniejszych snach nie myślałem, że tak zakończę swoje długoletnie przygody myśliwskie" – powiedział w czasie procesu w pierwszej instancji.

Zaznaczył, że – jak wyliczył, biorąc pod uwagę okoliczności zdarzenia – na decyzję miał niecałe pół sekundy, a między strzałami "góra dwie dziesiąte sekundy". "Ja się upewniłem, do jakiego zwierzęcia strzelam, ale popełniłem błąd" – mówił. Podkreślał, że gdyby prawidłowo rozpoznał cel, nie oddałby strzałów do łosi.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Rolnicy: kto może, niech sprzedaje stada i ratuje, co się da

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, WNI, ARiMR, Inspekcja Weterynaryjna, hodowcy, bydło, trzoda chlewna, drób
Hodowla

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny. Będzie prostsza procedura

ubój pastwiskowy, bydło, dobrostan zwierząt, Stefan Krajewski, MRiRW, hodowla bydła, ubój zwierząt, weterynaria
Hodowla

Ubój pastwiskowy. Nowe przepisy wchodzą w życie już 6 lipca

Aktualności

MRiRW: rolnicy mogą już składać wnioski w aplikacji suszowej