Mniej pieniędzy na rolnictwo. Duże gospodarstwa dostaną po kieszeni
mikosz_elo
Emmanuelle Mikosz z European Landowners’ Organization (ELO). Foto_Jarosław Pruss
15 listopada zakończył się dwudniowy V Europejski Kongres Menadżerów Agrobiznesu, zorganizowany w Łysomicach koło Torunia przez Związek Pracodawców-Dzierżawców i Właścicieli Rolnych z siedzibą w Bydgoszczy, Federację Związków Pracodawców-Dzierżawców i Właścicieli Rolnych oraz European Landowners’ Organization.
Na kongres przyjechali przedstawiciele przedsiębiorstw prowadzących zróżnicowaną produkcję roślinną i zwierzęcą, rolnicy indywidualni, przedstawiciele sektora przetwórstwa rolno-spożywczego, naukowcy i urzędnicy z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.
Wiadomo, że pieniędzy na rolnictwo będzie mniej niż w poprzednich latach z powodu brexitu. – Nie wszystkie rządy państw członkowskich chcą uzupełnić tę lukę – ostrzegała Emmanuelle Mikosz.
Przedstawicielka ELO wyjaśniała właścicielom wielkotowarowych gospodarstw rolnych, jakie mogą być skutki nowych założeń Wspólnej Polityki Rolnej. Mówiła, że co prawda Unia rezygnuje z zazieleniania, ale wielki nacisk kładzie na przestrzeganie wymogów klimatyczno-środowiskowych.
Dlatego, że obywatele UE, których 80 proc. mieszka w miastach, zgadzają się na dopłaty bezpośrednie pod warunkiem, że rolnictwo nie będzie zanieczyszczać środowiska, będzie natomiast produkować zdrową żywność. I taki nacisk wywierają na Parlament Europejski i Komisję Europejską.
– W ostatnich konsultacjach społecznych dotyczących WPR po 2020 roku wzięło udział 320 tysięcy osób, podczas gdy w 2011 roku było to tylko 10 tysięcy respondentów – poinformował Mariusz Lęgowski, ekspert Komisji Europejskiej. – Ponad połowa z tych 320 tysięcy to osoby niezwiązane z rolnictwem.
– Są też inne zagrożenia dla wielkoobszarowych gospodarstw – przypomniała Emmanuelle Mikosz. – Teraz posługujemy się definicją "aktywny rolnik", po 2020 roku ma się ona zmienić na "prawdziwy rolnik". Nie wiadomo, jak potraktowani zostaną właściciele, którzy nie mieszkają w swoim gospodarstwie i osobiście nie zajmują się pracą na roli. Natomiast młodym rolnikiem będzie się do 45. roku życia.
Nie wiadomo, czy obowiązywać będzie capping, czyli limit dopłat do 100 tys. euro na gospodarstwo. – Sprzeciwia się temu wiele unijnych państw – informowała Mikosz.
Podczas kongresu rozmawiano nie tylko o przyszłej WPR, ale też o gospodarowaniu ziemią, o nowych systemach uprawy gleby, o zagrożeniu suszą, o produkcji ziemniaków, buraków i rzepaku, o dobrostanie zwierząt gospodarskich.
Z prezentacjami przedstawionymi podczas kongresu można zapoznać się tutaj.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
