Copy LinkXFacebookShare

Ministerstwo rozważa, jak zachęcić pracowników sezonowych do przyjazdu

– Największe zapotrzebowanie na pracowników sezonowych jest w ogrodnictwie. Resort rozważa, jak zachęcić ich do przyjazdu do Polski i zatrzymać w gospodarstwach – poinformował Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.

Jak zauważył szef resortu, pracownicy sezonowi stanowią "bardzo dużą pomoc" przy zbiorach owoców miękkich. Pracuje ich co roku – przy pracach ogrodniczych, szczególnie w warzywnictwie i sadownictwie oraz pracach polowych – kilkaset tysięcy.

Niedawno list do premiera z prośbą o wprowadzenie ułatwień w pozyskaniu pozwoleń na pracę i przy przekraczaniu granicy przez pracowników sezonowych, zwłaszcza z Ukrainy, wystosowały organizacje przetwórców.

Unia Polskiego Przemysłu Chłodniczego oraz Krajowe Stowarzyszenie Przetwórców Owoców i Warzyw podkreślali w nim, że pracownicy sezonowi pełnią kluczową rolę podczas zbiorów, szczególnie owoców i niektórych warzyw (np.: groszku zielonego), wrażliwych na przejrzewanie i tym samym zmiany jakościowe.

Aby uzyskać najwyższe standardy jakościowe produkty roślinne muszą też być poddane szybkiemu przetworzeniu, tak aby czas pomiędzy ich zbiorem a zamrożeniem był jak najkrótszy.

Niedobór siły roboczej wpłynie więc na funkcjonowanie sektora chłodniczego, a pośrednio również na kondycję finansową sadowników i rolników oraz wolumen ilościowy i wartościowy eksportu.

Ardanowski przypomniał, że rozwiązania wprowadzone przez tarczę antykryzysową upraszczają przepisy związane z prawem pobytu dla obcokrajowców w naszym kraju.


Dodał, że ze względu na epidemię koronawirusa, mogą legalnie przebywać w Polsce, nawet po upływie ważności wizy, i legalnie pracować, podczas stanu epidemii, i do 30 dni po niej.

Minister zauważył, że brak ludzi do pracy w rolnictwie, nie jest tylko problemem Polski, ale także innych krajów unijnych.

Według analityków PKO BP, którzy powołują się na dane z Eurostatu, udział pracowników tymczasowych w Polsce w ogólnych zasobach pracy w rolnictwie w 2016 wyniósł niespełna 3 proc. wobec 18 proc. we Włoszech i 17 proc. w Hiszpanii.

– Polska chciałaby by pracownicy przyjeżdżający do Polski z Ukrainy pozostawali w naszym kraju. Jednak obowiązują nas granice Schengen, co oznacza, że osoby przekraczające granice Polski muszą spełniać odpowiednie kryteria, ale również mają prawo do przemieszczania się na terenie całej Unii – argumentował minister.

W ocenie szefa resortu rolnictwa problem polega na tym, że znaczna część Ukraińców, uzyskując zgodę na wjazd do Polski, traktuje nasz kraj jako tranzytowy, a faktycznie udaje się do innych państw Europy Zachodniej.

– Trzeba przeanalizować, jakie działania trzeba podjąć, by Ukraińcy deklarując, że jadą do Polski, rzeczywiście w Polsce pozostali. Oczekuję, że ministerstwo spraw zagranicznych dokona analizy, jakie działania powinnyśmy podjęć, żeby ci pracownicy łatwiej mogli docierać do Polski. Proponuję również, by podobnie jak w Niemczech, uznać, że przybywający z zagranicy pracownicy sezonowi, którzy – tak jak każdy muszą być poddani 14 dniowej kwarantannie – mogli ją odbywać z zapewnieniem pewnej izolacji społecznej, ale mogąc wykonywać pracę w gospodarstwach docelowych, do których przyjeżdżają – powiedział na koniec Ardanowski.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!