Copy LinkXFacebookShare

Minister środowiska ostro krytykuje unijną politykę klimatyczną

Minister środowiska Jan Szyszko krytycznie odnosi się do polityki klimatycznej UE; jego zdaniem ogranicza się ona do redukcji emisji w kilku działach produkcji. W rozmowie z PAP deklaruje natomiast, że Polska chce być liderem w rozwiązaniach globalnych.

Minister Szyszko zaznaczył, że globalne porozumienie klimatyczne zawarte w grudniu ub.r. w Paryżu mówi o tym, że do końca obecnego wieku "mamy w ten sposób działać, aby zmniejszyć tempo wzrostu koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze do tego stopnia, aby średnia temperatura nie podniosła się w końcu wieku o więcej niż 2 stopnie w porównaniu z okresem przedindustrialnym". 

– I można to robić swoimi metodami, z poszanowaniem specyfiki własnego kraju – podkreślił.

Jak dodał, działania mogą biec w dwóch kierunkach: zmniejszania emisji dwutlenku węgla do atmosfery poprzez odnawialne źródła energii i nowe technologie spalania oraz poprzez pochłanianie CO2.

W tym kontekście wskazał na rolę CO2 w regeneracji lasów i gleb, bez czego nie można mówić o poprawie jakości wody. Przyznał, że resort będzie się starał o uwzględnienie pochłaniania w przepisach unijnych.

– Polityka klimatyczna wytyczona przez porozumienie paryskie mówi: mniej emitować, ale również neutralizować emisję, poprzez pochłanianie i magazynowanie CO2 w lasach i glebach, regenerując przy tym układy przyrodnicze po to, żeby chronić bioróżnorodność, żeby zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe, żeby zapewnić dobrą wodę i dobre powietrze – zauważył.

– Natomiast Unia Europejska swoją politykę oparła tylko i wyłącznie o redukcję emisji i to jeszcze redukcję emisji w gruncie rzeczy w sześciu działach produkcji, gdzie obowiązuje handel emisjami: przy produkcji ciepła, energii elektrycznej, stali, cementu, papieru i szkła. To jest mały procent emisji światowej, nie mówiąc już o całym bilansie dwutlenku węgla funkcjonującego w powietrzu i nie tylko w powietrzu, ale również i w glebie – mówił Szyszko.

Jak zaznaczył, nawet gdyby Unia zredukowała emisje do zera, to i tak protokół z Paryża nie wejdzie w życie, bo udział Unii Europejskiej w światowej emisji CO2 to ok. 8 proc., a potrzeba 55 proc. światowych emisji.

– Polityka klimatyczna, która została wytyczona na 21. Konferencji Stron Konwencji Klimatycznej ONZ będzie obowiązywała po roku 2020, o ile ratyfikują to porozumienie państwa, których globalna emisja stanowi 55 proc. udziału w całej emisji światowej – wyjaśnił minister.

W związku z tym – jak wskazał – żeby porozumienie to weszło w życie, muszą ratyfikować go takie potęgi ludnościowe jak Chiny lub Indie.

Jak podkreślił, kraj ten ma średnią emisję na głowę mieszkańca zdecydowanie mniejszą niż w Unii Europejskiej, ale ma 1 mld 400 mln mieszkańców.

– Mówi się, że Chiny najbardziej niszczą atmosferę, produkując dwutlenek węgla. Ale one mają przecież 1 mld 400 mln mieszkańców, a średnia emisja w przeliczeniu na jednego mieszkańca tego kraju wynosi niecałe 6 ton CO2. Podczas gdy w UE to 13 ton na głowę, a u unijnego rekordzisty, Luksemburgu – 25 ton – powiedział minister.

Według niego gdyby zastosować politykę klimatyczną Unii Europejskiej, czyli redukcję emisji o 40 proc., wobec wszystkich krajów świata, musiałyby jej dokonać np. także Indie, gdzie emisja na mieszkańca wynosi tylko 1 tonę CO2.

– Przy takim podejściu, takiej samej procentowo redukcji dla wszystkich, mieszkaniec Luksemburga będzie mógł mieć i lodówkę i klimatyzację, a Hindus nie będzie mógł nawet ogniska rozpalić – tłumaczył.

– W UE wychwytywanie CO2 jest dozwolone dyrektywą – tylko jest to tak zwana metoda CCS, czyli wychwytywanie dwutlenku węgla i w formie skroplonej magazynowanie go w pokładach geologicznych przy cenie dochodzącej do 100 euro za jedną tonę. Ten sam efekt możemy osiągnąć, sadząc i regenerując lasy, sadząc lasy w Chinach, sadząc lasy w Kazachstanie, sadząc lasy np. w Afryce Północnej. W tym przypadku też będzie wychwytywany dwutlenek węgla, czyli będziemy mieli ten sam efekt. Zmniejszymy koncentrację dwutlenku węgla w atmosferze, a jednocześnie będziemy w ten sposób chronić bioróżnorodność, poprawiać produkcyjność gleb, mieć więcej dobrej wody i lepsze powietrze. Czy nie jest to racjonalne wyjście? – pytał minister.

Jego zdaniem takie podejście jest jednak sprzeczne ze stanowiskiem tych, którzy uważają, że najlepszą metodą jest redukcja emisji, a szczególnie tych, którzy nie posiadają własnych tradycyjnych zasobów energetycznych, ale powstają u nich nowe technologie.

Czyli najlepszą rzeczą jest to, żeby uzależniać kogoś od obcych technologii? – Nie. W polityce klimatycznej wytyczonej w Paryżu mówimy wyraźnie: jak najszybciej, jak najtaniej, jak najbardziej efektywnie. I Polska chce być tu liderem – podsumował Jan Szyszko.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące